NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Nieprawidłowości w schroniskach dla zwierząt. Jak działają placówki w Wielkopolsce?

Publikacja: 05.02.2026 g.08:11 
Aktualizacja: 05.02.2026 g.11:38 Krzysztof Polasik / Danuta Synkiewicz / Rafał Muniak / Bartłomiej Klupś / Michalina Maciaszek / Grzegorz Ługawiak
Wielkopolska
W Temacie Dnia Wiadomości Radia Poznań przyglądamy się temu, jak funkcjonują schroniska dla zwierząt w Wielkopolsce - zwłaszcza w kontekście ostatnich, głośnych wydarzeń w Sobolewie.
psy z sobolewa - Krzysztof Polasik - Radio Poznań
Psy uratowane z Sobolewa trafiły do schroniska w Poznaniu / Fot. Krzysztof Polasik (Radio Poznań)

Spis treści:

    Psy uratowane z Sobolewa trafiły do schroniska w Poznaniu. Majra, Serka, Szczekoladek, Kiwak i Sobelek przebywają obecnie na kwarantannie. Czworonogi przywiózł Wielkopolski Inspektorat Ochrony Zwierząt, który brał udział w interwencji w zamkniętym obecnie schronisku Happy Dog w województwie mazowieckim.

    Zastępczyni kierowniczki poznańskiej placówki Katarzyna Frąckowiak przekazała naszemu reporterowi, że stan psów przywiezionych z Sobolewa jest dobry.

    Na pewno boją się człowieka i są lękliwe, ale jest to też dla nich nowe miejsce. Próbujemy z nimi pracować, przeszły głęboką profilaktykę, dokumenty zostały wysłane do Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej, jeśli chodzi o te pieski, są pod stałą opieką naszych opiekunów i lekarzy

    - zapewniła Frąckowiak.

    Psy na ten moment nawet po ukończeniu kwarantanny nie będą przeznaczone do adopcji ani skierowane do domów tymczasowych. Jak tłumaczy Katarzyna Frąckowiak, schronisko czeka na informacje od służb państwowych co do statusu psów. Nie wiadomo, czy nie będą zakwalifikowane jako dowód w sprawie.

    Zwierzęta z Sobolewa trafiły także do innych wielkopolskich placówek. Sobolewskie schronisko Happy Dog zostało zamknięte z powodu braku ewidencji podopiecznych. Doniesienia o złych warunkach w tym obiekcie stały się przyczyną wzmożonych kontroli w całym kraju.

    POZNAŃ

    - To samorządy powinny prowadzić schroniska – ocenia wiceszefowa placówki z Poznania. Zły stan zwierząt w prywatnym schronisku Happy Dog w Sobolewie stał się pretekstem do wzmożonych kontroli w całej Polsce.

    Poznańskie schronisko na Kobylimpolu jest wskazywane przez służby państwowe jako dobry przykład. Według zastępczyni kierowniczki obiektu Katarzyny Frąckowiak, taka działalność wymaga wsparcia gminy.

    My naprawdę nie możemy narzekać. Mamy też wsparcie od Fundacji Głosem Zwierząt i dzięki zebranym środkom możemy pozwolić sobie na specjalistyczne badania zwierząt, czy na przykład na wyjazdy na rezonanse

    - przyznaje zastępczyni.

    Poznańskie schronisko podlega Wydziałowi Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Poznania. Jako jednostka miejska nie musi koncentrować się na zarabianiu na opiece nad bezdomnymi zwierzętami. Placówka od kilku lat działa w nowej siedzibie na Kobylimpolu, gdzie między innymi w boksach są podgrzewane podłogi, a wolontariusze mogą wyprowadzać zwierzęta na terenie o powierzchni trzech hektarów.

    W schronisku przebywa prawie 300 kotów, 175 psów i 13 królików.

    OSTRÓW WIELKOPOLSKI

    Zwierzęta są właściwie zabezpieczone przed mrozem, placówka funkcjonuje zgodnie z przepisami. Nie ma żadnych nieprawidłowości po kontroli w Międzygminnym Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Wysocku Wielkim koło Ostrowa. 

    W Ostrowie część czworonogów na czas mrozów zabrali do domów mieszkańcy. Odpowiedzieli na apel o tymczasowy dom dla zwierząt na czas niskich temperatur.

    W ostatnich tygodniach placówka była kontrolowana trzykrotnie. "Dobro zwierząt nie jest u nas pustym hasłem - jest standardem" - mówi prezydent Ostrowa Beata Klimek.

    Nie stwierdzono w naszym schronisku żadnych uchybień. To znaczy, że zwierzęta, które są pod opieką naszego schroniska, są dobrze zaopatrzone i dobrze zaopiekowane w tych bardzo trudnych, zimowych warunkach

    - zapewnia prezydent.

    W ubiegłym roku do schroniska trafiło łącznie 879 zwierząt, w tym głównie psy oraz koty ale zdarzyły się też żółw, świnki morskie i króliki. 

    Pół tysiąca zwierząt znalazło nowe domy. 14 lutego, w Walentynki odbędzie się kolejna akcja adopcji zwierząt w ostrowskim schronisku.

    LESZNO

    W Lesznie – a właściwie w Henrykowie, w gminie Święciechowa – działa jedno międzygminne schronisko dla bezdomnych zwierząt. To właśnie ta placówka w miniony piątek została skontrolowana m.in. przez powiatowego lekarza weterynarii oraz policję. Jak wynika z ustaleń służb, nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości.

    Zwierzęta mają zapewnioną właściwą i troskliwą opiekę zarówno ze strony pracowników schroniska, jak i wolontariuszy. Warunki bytowe i sanitarne są prawidłowe, a nad zwierzętami sprawowany jest stały nadzór weterynaryjny

    - informuje Monika Żymełka z Komendy Miejskiej Policji w Lesznie.

    Obecnie w schronisku przebywa ponad 80 psów oraz ponad 20 kotów. Placówkę prowadzi Miejski Zakład Zieleni w Lesznie. Schronisko funkcjonuje na mocy porozumienia międzygminnego – koszty jego utrzymania podzielone są pomiędzy 14 gmin. Dla samego miasta Leszna oznacza to miesięczny wydatek rzędu od 65 do 75 tysięcy złotych.

    Ciekawostką może być przykład gminy Włoszakowice. W grudniu wykorzystywała ona tylko jeden boks w schronisku i zapłaciła za niego około 1400 złotych. Z kolei w styczniu 2025 roku, mimo że nie miała w schronisku ani jednego psa, i tak musiała ponieść koszt w wysokości około 1300 złotych.

    Dodajmy, że na razie nie ma planów wprowadzenia darmowego czipowania psów w związku z zapowiadanym krajowym rejestrem zwierząt (KROPiK).

    GNIEZNO

    Wolontariuszy do pomocy przy psach i kotach szuka schronisko dla bezdomnych zwierząt w Gnieźnie. W tej placówce przebywa obecnie około 60 psów i 40 kotów. 

    - Po ostatniej kontroli wicewojewody w gnieźnieńskiej placówce nie stwierdzono zaniedbań, jednak każde ręce do pomocy się przydadzą, bo warunki zimowe dla zwierząt są trudne mimo kończącej się rozbudowy - mówi opiekunka zwierząt Ewelina Kwiatkowska.

    Wciąż trwa budowa, my ze swojej strony robimy wszystko, by zwierzętom było lżej i by je zabezpieczyć przed tym zimnem. Mają kilka razy wymienianą słomę w kojcach, mniejsze zwierzęta są ubierane w kubraczki. Co godzinę lub półtorej zmieniamy im wodę. Zachęcamy wszystkich do pomocy w codziennych obowiązkach czy w spacerach psiaków

    - zaprasza opiekunka.

    Przy gnieźnieńskim schronisku trwa budowa nowych pomieszczeń z ogrzewanymi boksami i nowymi pomieszczeniami dla weterynarzy i pracowników. Cała inwestycja ma się zakończyć do wakacji. Koszt to prawie 6 mln złotych.

    KONIN

    W konińskim schronisku zimą pracy jest o wiele więcej. Trzeba zabezpieczyć zwierzaki przed mrozem.

    - Jak co roku zimą, część zwierząt przenoszona jest do budynku - mówi Anna Socha z konińskiego schroniska.

    Przenosimy stare, schorowane zwierzęta do budynku na stałe. Natomiast te, które mogą w ciągu dnia przebywać na dworze, a w nocy, przy tych temperaturach nie dałyby sobie rady, przenoszone są na noc do pomieszczeń

    - przekazuje Socha.

    Zwierzęta ubrane są w kubraczki. Budy ocieplono i wyłożono słomą. Przy wejściu do bud powieszone są kurtyny, które mają zatrzymywać ciepło.

    Te, które nie tolerują kurtyn, zabierane są do środka, bo dla niektórych zwierząt niestety kurtyna przy wejściu do budy jest przeszkodą nie do pokonania. Zwracamy uwagę na to, czy pies wchodzi do budy, mając kurtynę

    - dodaje.

    Pracownicy dolewają również ciepłą wodę do misek. Czworonogi dostają też ciepły posiłek.

    Obecnie konińskie schronisko jest przepełnione. Przebywa tam 140 psów, są także koty. Jednocześnie trwa jego rozbudowa. Polepszą się dzięki niej warunki dla zwierząt. Wolontariusze regularnie odwiedzają to miejsce i wyprowadzają czworonogi na spacery.

    OBORNIKI

    Czarne chmury nad schroniskiem dla bezdomnych zwierząt Azorek w Obornikach, ale bez wpływu na dobrostan czworonogów. 

    Międzygminna jednostka w Obornikach obsługująca 17 gmin przeszła w ostatnim czasie zmianę kierownictwa. W schronisku działa komisja, która sprawdza zarzuty dotyczące organizacji pracy, a kilka dni temu Azorek przeszedł kontrolę zarządzoną przez wojewodę. 

    Po kilkunastu latach nienagannej pracy ze stanowiska zrezygnowała Iwona Jindra. To pokłosie w części uznanej skargi na jej pracę, złożoną przez dwóch pracowników. Zawierała sprawy kadrowe, których komisja rady miejskiej nie rozpatrywała, nie czując się kompetentna oraz sprawy organizacyjne. Szczególnie dwie wydawały się kontrowersyjne. Psy ze schroniska miały się kontaktować z psami z zewnątrz przy okazji tresury przeprowadzanej na terenie Azorka przez jednego z pracowników, co może budzić poważne wątpliwości sanitarne. Druga rzecz to karmienie zwierząt przeterminowaną żywnością z poznańskich marketów - operacja kosztowna i wątpliwa, jeśli chodzi o nowoczesne zasady żywienia.

    Choć kontrola się jeszcze nie skończyła, wiceburmistrz Obornik zapewniał niedawno, że ten drugi proceder został zarzucony, a pierwszy nie miał miejsca. Tymczasem w środę skarżący pracownik ponownie zapewnił naszego reportera, że psy schroniskowe kontaktowały się z psami z zewnątrz i może to udowodnić. Także członkowie komisji skarg wniosków i petycji powtórzyli, że kierowniczka przyznała, że miało to miejsce.

    Do sprawy będziemy wracać przy okazji protokołu pokontrolnego. Schronisko w zeszłym tygodniu przeszło doraźną kontrolę wojewody, która wypadła pozytywnie.