Choć prace jeszcze trwają, członkowie Stowarzyszenia Rowerowy Poznań zdążyli już przetestować ścieżkę zbudowaną równolegle do jezdni. Ich zdaniem trasa jest niebezpieczna i nieintuicyjna.
Krawężniki są zbyt wysokie, a w pewnym miejscu droga po prostu się urywa – tak o wrażeniach z jazdy mówi Tadeusz Mirski.
Najtrudniejsza rzecz dotyczy połączenia z poznańskimi Krzesinami. Tam mamy cały węzeł drogowy na terenie powiatu. Natomiast droga, która je łączy z Poznaniem, ma zakaz ruchu rowerowego i oczywiście można sobie skręcić w jakąś polną drogę, bez oświetlenia, jechać. Wyobraźmy sobie ludzi, którzy jadą o 8:00 do pracy i mają czymś takim na około jechać. Dlaczego takiego objazdu nie ma dla samochodów?
- pyta Tadeusz Mirski.
Zastępca dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych tłumaczy, że brakujący odcinek powstanie, gdy znajdą się dodatkowe środki. Urzędnicy podkreślają też, że bez ich starań droga rowerowa w ogóle by nie powstała, bo nie była ujęta w pierwotnym projekcie resortu.
Ministerstwo, ścieżek nie chciało. Natomiast po szczegółowym obrobieniu projektu uważam, że dość dużo udało się tych ścieżek tutaj jednak wybudować.
- wyjaśnia zastępca dyrektora.
Rowerzyści przekonują, że podobnych problemów można by uniknąć, gdyby powiat opracował jednolite standardy budowy dróg rowerowych.
Zastępca dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych nie widzi takiej potrzeby i tłumaczy, że ZDP przygotowuje osobne wytyczne dla każdej inwestycji.