Wojciech Mizgier zjawił się na sesji rady miejskiej w towarzystwie przedstawiciela zagranicznego inwestora. Zaprosił ich radny Grzegorz Budasz. Panowie przekonywali radnych, że biogazownia jest nowoczesna, nieuciążliwa i bardzo potrzebna. Kilka miesięcy temu na budowę mniejszej biogazowni przez tego samego inwestora nie zgodzili się mieszkańcy Jaszkowa koło Śremu.
Biogazownia miałaby stanąć w Nietrzanowie tuż koło Środy. Przygotowania trwają dwa lata – wyjaśnił przedstawiciel inwestora Tomasz Bukowski.
Rozpoczęliśmy prace związane z dążeniem do pozyskania decyzji środowiskowej
- wyjaśniał Bukowski.
Przygotowano już raport środowiskowy, który trafi do RDOŚ. Jeśli będzie zielone światło, inwestor zwróci się do burmistrza o warunki zabudowy. Dlaczego właśnie Środa?
Chcemy skorzystać z gigantycznego potencjału biomasowego na terenie gminy Środa Wielkopolska i okolicznych gmin
- dodaje przedstawiciel inwestora.
Ten potencjał to przede wszystkim kurzy pomiot, czyli po prostu łajno pochodzące z licznych ferm drobiu, w tym ferm państwa Mizgierów. Wątpliwości radnych wzbudziły między innymi potencjalne problemy z transportem wspomnianego pomiotu do biogazowni. Usiłował je rozwiać Wojciech Mizgier.
Na dzień dzisiejszy, gdybyśmy ruszyli z tą instalacją, to jest tyle samo transportów, ile dzisiaj jeździ po Środzie
- mówił Mizgier.
Radni z uwagą wysłuchali gości. Na razie żadnych decyzji nie muszą podejmować.
Nietrzanowska biogazownia byłaby biometanownią. Obecnie w Polsce działa jedna taka instalacja. Może produkować gaz o parametrach gazu ziemnego. Projekt zakłada także instalację skraplającą, która produkowałaby paliwo CNG wykorzystywane do napędu pojazdów.