Pułkownik Jeremy A. McHugh, który oficjalnie przejmie dowodzenie we wtorek, tłumaczy, że dłuższy pobyt żołnierzy ułatwia kierowanie garnizonem.
Nowy dowódca garnizonu ma dużo do nauki, co wymaga czasu. Więc pozostanie na stanowisku na dłużej podnosi wydajność. Jeśli chodzi o pozostałych żołnierzy, to ich osobista decyzja. Niektórym odpowiada to w ich sytuacji życiowej i spotkałem kilku, którzy się na to zdecydowali
- wyjaśnia pułkownik McHugh.
Nowy dowódca pozostanie na stanowisku do lata 2027 roku. Jego priorytetami będzie lepsza koordynacja usług świadczonych przez stronę polską i tworzenie warunków do dłuższego pobytu żołnierzy w Polsce.
Odchodzący dowódca, pułkownik Jesse G. Chace, podkreśla, że Polska zapewnia amerykańskiemu wojsku szereg usług.
Nie ma innych podatników w Europie, wobec których amerykańskie wojsko byłoby tak wdzięczne jak wobec polskich podatników, biorąc pod uwagę jak dużo środków Polska przeznacza na obecność wojsk USA. Zdajemy sobie z tego sprawę, zdajemy sobie sprawę, że Polacy także to wiedzą i doceniamy to
- wyjaśnia pułkownik Chace.
Garnizon Armii Amerykańskiej w Camp Kościuszko odpowiada za zaplecze logistyczne 7,5 tysiąca żołnierzy USA w całym kraju. W poznańskiej bazie służy ich pół tysiąca, a do tego pracuje 150 cywilów.
Oficjalne przekazanie dowództwa odbędzie się we wtorek przed południem na terenie kompleksu wojskowego przy ulicy Bukowskiej.