Jak zawsze w takich sytuacjach - w sądzie przerwano rozprawy i ewakuowano wszystkich z budynku. Ekipa pirotechników nie znalazła żadnego ładunku wybuchowego. Pilscy kryminalni od razu ustalili, że mężczyzna telefonował z publicznej budki. 60-latek najpierw znalazł się w gronie świadków w sprawie. Dzisiaj jest już podejrzanym o wszczęcie fałszywego alarmu i narażenia na szwank zdrowia i życia wielu osób. Mężczyzna nie przyznaje się do winy i twierdzi, że nie potrafi... dzwonić z budki telefonicznej.
Badania fonoskopijne, czyli porównanie próbek jego głosu potwierdzają jednak, że to on dzwonił w styczniu do oficera dyżurnego policji. Prokurator czeka jeszcze na badania biologiczne substancji pozostawionej przez mężczyznę na aparacie telefonicznym. Zatrzymany będzie także poddany badaniom psychiatrycznym.