Organizatorzy przeprosili także osoby, które mogły poczuć się urażone.
Z całą stanowczością podkreślamy, że intencją zarówno organizatorów jak i artystów nigdy nie było i nie jest obrażenie czyichkolwiek uczuć religijnych, profanacja symboli wiary ani atakowanie jakiejkolwiek grupy społecznej, etnicznej czy wyznaniowej
– napisali organizatorzy festiwalu ze Stowarzyszenia Dżentelmeni Metalu.
Z kolei zespół Baalzagoth zaznaczył, że płonące krzyże nie były przedmiotami kultu religijnego. Muzycy podkreślają, że „nie posiadały żadnych dewocjonaliów (np. wizerunku ukrzyżowanego Chrystusa), a stanowiły jedynie rekwizyty stworzone na potrzeby spektaklu”. Jak dodali, scenografia nawiązywała do utworu „Auto-da-fé”, poświęconego działalności inkwizycji, i miała stanowić symboliczną ilustrację jego historycznej tematyki.
Oświadczenie w imieniu zespołu podpisał Oktavius Hellhammer.
Muzycy zaznaczyli również, że koncert jest przestrzenią artystycznej ekspresji, a próby cenzurowania sztuki, wykorzystywania wyrwanych z kontekstu fragmentów występu w walce politycznej oraz naciski na organizatorów uznali za niebezpieczny precedens dławiący wolność słowa i wyrazu w Polsce. Swoje stanowisko podsumowali słowami: „Sztuka musi pozostać wolna”.