Tragedia wydarzyła się w domu małżonków w kwietniu tego roku. Jak ustaliła prokuratura, oskarżona podczas kłótni z mężem, ugodziła go nożem. Mężczyzna zmarł nim przyjechało pogotowie. Oboje byli pijani. Oskarżona na rozprawie z trudem opowiadała o tym, co się stało.
Płacząc tłumaczyła, że nie wie, jak doszło do tragedii. "Nie chciałam męża zabić. On mnie wyzywał i bił, broniłam się" - przekonywała. Na pytanie sądu, czy przyznaje się do winy odpowiedziała, że nie wie. W śledztwie opisała jednak, jak zamachnęła się na męża nożem, którym smarowała chleb. Kiedy zobaczyła, że upadł, pobiegła do synowej, by wezwać pogotowie. Oskarżona może liczyć na łagodniejszą karę, bo biegli uznali, że w momencie czynu miała w znacznym stopniu ograniczoną poczytalność. Lekarze stwierdzili u oskarżonej między innymi zaburzenia pamięci.