15 listopada w Polsce w życie wejdą nowe przepisy dotyczące palenia papierosów. Zakazane będzie palenie w miejscach publicznych, na dworcach czy przystankach autobusowych. Problemy będą mieli też właściciele barów, pubów, restauracji i kawiarni. Ustawodawca wprowadzi bowiem rygorystyczne przepisy dotyczące wyznaczania miejsc do palenia. Wygląda na to, że palacze będą musieli "na dymka" wychodzić z lokalu na zewnątrz.
To jednak nie wszystko. Po polskich parlamentarzystach, "atak" na palaczy chcą przypuścić także urzędnicy Unii Europejskiej. W planach są daleko idące zmiany dotyczące zasad sprzedaży papierosów. Z rynku zniknąć mają wszelkie rodzaje "pokus", jakimi producenci papierosów kuszą palaczy. Paczki papierosów mają być czarno-białe, bo zdaniem zdaniem ekspertów UE i WHO (Światowej Organizacji Zdrowia), kolorowe opakowania przyciągają wzrok klientów i zachęcają do kupna. By pozbawić palaczy przyjemności podczas palenia, zakazana będzie sprzedaż papierosów smakowych i zapachowych - np. miętowych czy cynamonowych.
Szanse na uchwalenie tak rygorystycznych przepisów są bardzo duże. Kto na tym straci? Oczywiście palacze, którzy z pewnością uznają to za przejaw dyskryminacji i ograniczania swobód obywatelskich. Niestety zmiany przepisów uderzą też w polskie gospodarstwa rolne zajmujące się produkcją tytoniu. Zdaniem ekspertów sprzedawany przez nie tytoń, pozbawiony dodatków smakowych, smakuje jak zwykła wysuszona trawa. Uprawą tytoniu zajmuje się w Polsce około 16 tys. gospodarstw rolnych. Wprowadzenie nowych przepisów oznacza wielkie problemy dla połowy z nich, bo zamówienia na tytoń na pewno spadną. O spadek wpływów do budżetu martwi się też Ministerstwo Finansów.
Czy Państwa zdaniem przepisy, które zamierza wprowadzić UE, idą za daleko? Czy to przykład dyskryminacji i ograniczenie wolności ludzi, którzy chcą sobie puścić dymka? Może następnym krokiem UE będzie całkowity zakaz palenia tytoniu w krajach członkowskich? Zapraszamy do dyskusji na antenie i naszej stronie internetowej.