Przypomnijmy, Prokuratura Apelacyjna w Warszawie zleciła agencji podsłuchiwanie rozmów telefonicznych z aparatu Wojciecha S.- dziennikarza, podejrzewanego o płatną protekcję. W stenogramach znalazły się też rozmowy prowadzone przez samych dziennikarzy - przy użyciu telefonu Wojciecha S. Stenogramy tych rozmów udostępniono też pełnomocnikowi wiceszefa ABW Jackowi Mące. Miały być wykorzystane w procesie cywilnym Mąki.
Drugie zawiadomienie - złożone przez mec. Romana Giertycha, dotyczyło nielegalnej - jego zdaniem - kontroli rozmów między nim a jego klientem Wojciechem S. - Działania i decyzje o podsłuchach Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie były zgodne z prawem. Działanie funkcjonariuszy publicznych, czyli prokuratorów Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, jak też udostępnienie dokumentów pełnomocnikowi cywilnemu, mieściło się w granicach kompetencji, które przyznaje prokuratorowi obowiązujące prawo - mówi rzeczniczka poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur - Prus.
Rok temu poznańska prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Warszawski sąd uwzględnił zażalenia zainteresowanych dziennikarzy i Romana Giertycha i nakazał prokuraturze zajęcie się tą sprawą.