Mimo deszczu, wiatru i chłodu i mimo dnia powszedniego przy gazowni zebrało się całkiem sporo ludzi.
- Przyszliśmy, by uczcić 75 rocznicę bohaterskiego czynu Stanisława Woźniaka – mówił burmistrz Jerzy Lechnerowski. – To się stało dokładnie w tym miejscu. 5 października 1942 na terenie gazowni Stanisław Woźniak wskoczył do kadzi z gorącą smołą. Zginął od razu.
Regionalista Kazimierz Krawiarz uważa, że ta śmierć miała sens. Przed śmiercią Woźniak prosił kolegów, by - przesłuchiwani - najcięższymi zarzutami obciążyli jego. Zgodnie z tą wolą wielu konspiratorów kórnickich przyznawało się do drobnych przewinień, a tymi głównymi obciążali Woźniaka.
To uratowało choćby Bolesława Drożaka, który na skromną uroczystość przyjechał z Warszawy, gdzie obecnie żyje. - Wziąłem na siebie drobne sprawy, najważniejsze zrzuciłem na niego, ale on był już dla Niemców nieuchwytny - opowiada Drożak Radiu Poznań.
Przy budynku starej gazowni odczytano apel poległych konspiratorów kórnickich.