Autobusy MPK notowały prawie godzinne opóźnienia. Kierowcy stojący w korkach mieli pretensje o brak policji. Drogówka pojawiła się na miejscu awarii, ale tira blokującego skrzyżowanie nie odholowano. Po godzinie 9 sam odjechał.
Redakcyjny telefon dla kierowców dzwonił praktycznie bez przerwy. Słuchacze pytali czy w Poznaniu nie ma odpowiednich służb, które szybko i sprawnie odholowałyby uszkodzony pojazd. Zapytaliśmy o to Zbigniewa Paszkiewicza z Wielkopolskiej Komendy Policji w Poznaniu.
Można złośliwie powiedzieć, że z ulicy Szylinga - gdzie siedzibę ma poznańska drogówka - na skrzyżowanie Hlonda i Bałtyckiej jest około 7 kilometrów. Przy założeniu, że człowiek - normalnym tempem idzie z prędkością 5 kilometrów na godzinę - patrol pieszy dotarłby na miejsce po mniej więcej półtorej godzinie. A przypomnijmy - skrzyżowanie zablokowane było przez ponad cztery godziny.