Agresywny pacjent to już codzienność. Ruszyły szkolenia z samoobrony
Na dworcu w Poznaniu sygnał do odjazdu dał zespół The Harpagans. Pociąg zatrzyma się w Rogoźnie, Chodzieży, Pile, a potem także w Złotowie i Krajence. Wszystko zgodnie z tradycją i planem.
Koncert finałowy to dwa zespoły polskie i trzy zagraniczne, a rozpocznie grupa Szulerzy
- zapowiada twórca i dyrektor artystyczny Henryk Szopiński.
Ten pociąg to jest ewenement, niesamowita gratka. Czasmi przyjeżdżały takie zespoły, które nawet kosztem prób na dużej scenie, jechały pociągiem, by zobaczyć parowóz i koncerty na dworcach
- dodaje.
Na miejscu w Zakrzewie zagrają muzycy z Łotwy, Polski, Hiszpanii, Norwegii, Portugalii, Szkocji i oczywiście polscy artyści, w tym miejscowe Boogie Boys. W tym roku nowość, w nieodległej Lipce, wieczorem, gdy wodowany jest parowóz, dla tamtejszych mieszkańców też zabrzmi blues.
Nasza reporterka zapytała pasażerów skąd wziął się w nich pociąg do bluesa.
- Od zawsze to się wysysa z mlekiem matki.
- Po mamusi.
- Przez mamusię.
- Mama mnie zmusiła.
- Zostałam wciągnięta przez koleżankę.
- Kiedyś poznałem kolegę, który grał na gitarze. Spodobało mi się i tak poszło już. Potem się pojawił następny kolega z harmonijkami, a harmonijki i gitara to blues. No i jest fajnie.
- mówili przed odjazdem.
Po ostatnim występie bluesowa ciuchcia wyruszy w trasę powrotną do Poznania. Przyjazd o 5:45 w niedzielę.
Henryk Szopiński na pomysł muzycznego pociągu z lokomotywą parową wpadł razem z przyjaciółmi na początku lat 90-tych. Pierwszy bluesowy pociąg pojechał z Piły do Zakrzewa w 1993 roku.