Sąd chce przesłuchać prezesa PiS
O mieszkance Leszna zrobiło się głośno 11 lat temu. Wtedy to w czasie napadu na jej kantor zginął zatrudniony przez nią ochroniarz. Po tym zdarzeniu kobieta pożyczyła od znajomych blisko 200 tys. zł. Ci wierzyli, że odda pożyczki, ponieważ uchodziła za osobę majętną. Leszczynianka zniknęła w 2004 roku nie oddając długu. Teraz stanie przed sądem za wyłudzenie 200 tys zł. Do odbycia ma już karę więzienia za kradzież 2000 euro.Taką kwotę zostawił w jej kantorze jeden z klientów, po złotówki miał się zgłosić później. Pieniędzy jednak nie odzyskał.