Czy Polska im pomaga?czy Polska w ostatnich latach popełniła grzech zaniechania, nie tworząc solidnego programu dla repatriantów? Czy można ten błąd naprawić? Kto i jak powinien w tym pomóc? Czy to jest nasza powinność?
Nie ma pełnych danych, ilu repatriantów wróciło do tej pory do Polski. Wynika to z rozproszenia instytucji i organizacji, zapraszających Polaków ze Wschodu. Ocenia się jednak, że od 2000 roku przyjechało około pięciu tysięcy rodaków. To skandalicznie mało, zważywszy, ze Rosja sprowadza rocznie z byłych republik radzieckich dziesiątki tysięcy ludzi, także Polaków. Tymczasem Polska od lat nie radzi sobie z repatriacją, co przyznaje poznański poseł - szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, Rafał Grupiński.
Można powiedzieć "lepiej późno niż w cale", gdybyśmy mogli powiedzieć, że w poprzednich latach były jakieś starania - ale zupełnie inne zdanie ma o tym Jakub Płażyński, prawnik, syn Macieja Płażyńskiego, zaangażowanego w Stowarzyszenie Wspólnota Polska, twórcy projektu powrotu Polaków z byłych republik radzieckich
W ostatnich dniach rząd zdecydował o pieniądzach z rezerwy celowej na 2016 rok i specjalnym programie dla repatriantów. Na ten cel ma być około 30 milionów złotych. A program pomocy przygotowało MSW. Zakłada on objęcie repatriantów rocznym programem adaptacyjnym. W jego ramach przewidziano koszty utrzymania, naukę języka i podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Rząd miałby też pomóc w tworzeniu miejsc pracy dla osób wracających do kraju z zagranicy. Zdaniem opozycji to jednak spóźniona reakcja.
Jeszcze przed Bożym Narodzeniem mogą do Poznania przyjechać polskie rodziny z Mariupola. Od wielu miesięcy proszą one o ewakuację z miasta na wschodzie Ukrainy, gdzie toczy się wojna. Poznań zdecydował, że przyjmie dziesięć takich rodzin. To około 40 osób. Władze miasta zapewniają, że urzędnicy szukają teraz dla nich mieszkań. Deklarują też utrzymanie przez rok. W Poznaniu gościł Prezes Polsko-Ukraińskiego Stowarzyszenia Kulturalnego w Mariupolu Andrzej Iwaszko. Ta organizacja wytypowała już rodziny, które mają na stałe przeprowadzić się do Poznania.
Z Mariupola chce wyjechać około 80 Polaków. Formalnie są oni obywatelami Ukrainy. Andrzej Iwaszko liczy, że oprócz Poznania pomogą też inne, polskie miasta, które mogłyby zaprosić rodziny. Zdaniem Jakuba Płażyńskiego, to zupełnie Polacy z Ukrainy to odrębna kwestia. Kogo więc obejmuje program repatriacji?
Ostatnie 15 lat to zaledwie 5 tysięcy Polaków ściągniętych do kraju w ramach istniejących przepisów o repatriacji. Jakub Płażyński ten słaby efekt tłumaczy brakiem woli, zbyt skomplikowanymi rozliczeniami i brakiem zaangażowania instytucji państwowych. Inne państwa europejskie prowadzą lub już przeprowadziły repatriację z Azji Środkowej swoich obywateli. Najlepszym przykładem są Niemcy.
Dotychczasowa repatriacja obejmowała przede wszystkim Polaków z azjatyckiej części dawnego ZSRR, przede wszystkim z Kazachstanu. Kilka lat temu daliśmy nadzieję na powrót do kraju polskim rodzinom z Kazachstanu. Udało się pomóc niewielu. Tymczasem co najmniej 20 tysięcy Polaków z tego kraju w ostatnich latach przyjęło rosyjskie obywatelstwo. W tym państwie obywatele należący do mniejszości narodowej napotykają na coraz większe utrudnienia ze strony miejscowych władz, co tłumaczy profesor Marek Figura z Instytutu Wschodniego UAM.
Czy Polska w ostatnich latach popełniła grzech zaniechania, nie tworząc solidnego programu dla repatriantów?