Ale np. "Jack Strong" Władysława Pasikowskiego miał w Polsce ponad 1,2 mln widzów, a "Pod mocnym aniołem" Wojciecha Smarzowskiego grubo ponad 800 tysięcy. "Kamienie na szaniec" - podobnie. Najlepszy wynik oglądalności w ubiegłym roku mieli Bogowie - od października film obejrzały 2 miliony (!) widzów.
W tym roku co czwarty bilet do kina w naszym kraju sprzedano na polski film. Jak mówi Iza Piech z kaliskiego Kina Centrum ubiegły rok to kilka znakomitych produkcji, na które ciągnęły rzesze kinomanów. Liczba widzów w polskich kinach ciągle rośnie. Co roku pobijamy rekord frekwencyjny. Co sprawia, że chętniej zaglądamy do kin i to na polskie produkcje? Czy rzeczywiście mamy do czynienia z powrotem polskiego kina oraz z powrotem widzów do kin - na polskie filmy? Czy szukają Państwo polskich tytułów w kinowym repertuarze?
Kto chętniej chodzi do kina na polskie tytuły? Młodzież z pewnością w ramach szkolnych zajęć przychodzi na produkcje z historią w tle: choćby " Miasto 44" Jana Komasy o Powstaniu Warszawskim. To jeden z tegorocznych hitów.
Są tacy, którzy chodzą do kina tylko na głośne tytuły, a są też tacy, którzy nie opuszczą żadnej premiery. A były w tym roku takie polskie filmy, które cieszyły się o wiele większą popularnością niż amerykańskie superprodukcje. - Takie kino trafia do wielu Polaków, którzy lubią kameralne, filozoficzne, dobre kino - mówi miłośniczka kina Iwona Cieślak.
Duży wpływ na dobrą tegoroczną frekwencję w salach kinowych z pewnością miały polskie tytuły. Obecnie w Kinie Centrum na fali sukcesu ponownie na ekrany weszła "Ida", która miała premierę w 2013 roku, ale lawinę nagród zebrała w minionym roku. Spod rąk rodzimych reżyserów wychodzą świetne rzeczy, które ludzie chcą oglądać od razu, a nie czekać, aż film będzie do ściągnięcia w internecie, bądź pojawi się na DVD. - Stąd ten powrót widowni do sal kinowych - uważa Jacek Magnuszewski, który kilkanaście lat temu prowadził wypożyczalnię filmów.
Marsz na szczyty polskie kino odbywa od 2011 roku, kiedy to prawie 12 mln widzów obejrzało krajowe produkcje. Wynik jakiego jeszcze nie było po uchwaleniu ustawy o kinematografii w 2005 roku. Ubiegły rok to znów sukces. Frekwencja była wyższa o 20% w porównaniu z rokiem 2013. Niektórzy próbują sukces polskiego kina tłumaczyć .. analfabetyzmem Polaków, którzy nie chcą chodzić na amerykańskie produkcje, bo nie nadążają z czytaniem... Ale tak naprawdę... wydaje się, że wraca moda na kino! W kinie wypada bywać!
Widzowie wybierają głównie polskie produkcje o poważniejszym charakterze. To pokazuje, że polski widz się zmienił. Szuka w kinie nie tylko rozrywki, nie boi się trudnych historii o otaczającym go świecie. Jest film, który już budzi emocje, a nie jest jeszcze nakręcony. To Wołyń w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego.
A co w ubiegłym roku obejrzeli Nasi Słuchacze? Na jaki film czekamy w 2015. Co będzie przebojem, co klapą?