NA ANTENIE: WYMYSLILEM CIEBIE/GRZEGORZ MARKOWSKI, MIKA URBANIAK
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Polskie kino - w dobrej formie

Publikacja: 02.01.2015 g.12:20  Aktualizacja: 02.01.2015 g.12:14
Poznań
To bez wątpienia był dobry rok polskiego kina. Polski widz coraz częściej i chętniej wybiera polskie tytuły. Polskie kino stało się produktem eksportowym. I sprawił to nie tylko fenomen "Idy". Ten film nagradzany i oglądany... jest zagranicą chętniej niż w Polsce. W Polsce "Idę" zobaczyło nieco ponad 100 tysięcy widzów - we Francji - pół miliona.
ida kadr - mat. prasowe
/ Fot. (mat. prasowe)

Spis treści:

    Ale np. "Jack Strong" Władysława Pasikowskiego miał w Polsce ponad 1,2 mln widzów, a "Pod mocnym aniołem" Wojciecha Smarzowskiego grubo ponad 800 tysięcy. "Kamienie na szaniec" - podobnie. Najlepszy wynik oglądalności w ubiegłym roku mieli Bogowie - od października film obejrzały 2 miliony (!) widzów.

    W tym roku co czwarty bilet do kina w naszym kraju sprzedano na polski film. Jak mówi Iza Piech z kaliskiego Kina Centrum ubiegły rok to kilka znakomitych produkcji, na które ciągnęły rzesze kinomanów. Liczba widzów w polskich kinach ciągle rośnie. Co roku pobijamy rekord frekwencyjny. Co sprawia, że chętniej zaglądamy do kin i to na polskie produkcje? Czy rzeczywiście mamy do czynienia z powrotem polskiego kina oraz z powrotem widzów do kin - na polskie filmy? Czy szukają Państwo polskich tytułów w kinowym repertuarze?

    Kto chętniej chodzi do kina na polskie tytuły? Młodzież z pewnością w ramach szkolnych zajęć przychodzi na produkcje z historią w tle: choćby " Miasto 44" Jana Komasy o Powstaniu Warszawskim. To jeden z tegorocznych hitów.

    Są tacy, którzy chodzą do kina tylko na głośne tytuły, a są też tacy, którzy nie opuszczą żadnej premiery. A były w tym roku takie polskie filmy, które cieszyły się o wiele większą popularnością niż amerykańskie superprodukcje. - Takie kino trafia do wielu Polaków, którzy lubią kameralne, filozoficzne, dobre kino - mówi miłośniczka kina Iwona Cieślak.

    Duży wpływ na dobrą  tegoroczną frekwencję w salach kinowych z pewnością miały polskie tytuły. Obecnie w Kinie Centrum na fali sukcesu ponownie na ekrany weszła "Ida", która miała premierę w 2013 roku, ale lawinę nagród zebrała w minionym roku. Spod rąk rodzimych reżyserów wychodzą świetne rzeczy, które ludzie chcą oglądać od razu, a nie czekać, aż film będzie do ściągnięcia w internecie, bądź pojawi się na DVD. - Stąd ten powrót widowni do sal kinowych - uważa Jacek Magnuszewski, który kilkanaście lat temu prowadził wypożyczalnię filmów.

    Marsz na szczyty polskie kino odbywa od 2011 roku, kiedy to prawie 12 mln widzów obejrzało krajowe produkcje. Wynik jakiego jeszcze nie było po uchwaleniu ustawy o kinematografii w 2005 roku. Ubiegły rok to znów sukces. Frekwencja była wyższa o 20% w porównaniu z rokiem 2013. Niektórzy próbują sukces polskiego kina tłumaczyć .. analfabetyzmem Polaków, którzy nie chcą chodzić na amerykańskie produkcje, bo nie nadążają z czytaniem... Ale tak naprawdę... wydaje się, że wraca moda na kino! W kinie wypada bywać!

    Widzowie wybierają głównie polskie produkcje o poważniejszym charakterze. To pokazuje, że polski widz się zmienił. Szuka w kinie nie tylko rozrywki, nie boi się trudnych historii o otaczającym go świecie. Jest film, który już budzi emocje, a nie jest jeszcze nakręcony. To Wołyń w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego.

    A co w ubiegłym roku obejrzeli Nasi Słuchacze? Na jaki film czekamy w 2015. Co będzie przebojem, co klapą?

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 4
    Warsaw 02.01.2015 godz. 13:12
    Większość akcji polskich filmów dzieje się w Warszawie... trochę przykre, że praktycznie we wszystkich dziedzinach Polska tak się centralizuje.
    średnia krajowa 02.01.2015 godz. 13:10
    Bilet do kina - 24,90 zł
    Minimalne wynagrodzenie - 1750zł brutto, czyli 1286,17zł na rękę.
    Za minimalną pensję można sobie pozwolić miesięcznie na 51 seansów w kinie, pod warunkiem, że nie je, nie pije, nie miszka i jeździ komunikacją na gapę.

    Dla rodziny 4-osobowej, gdzie rodzice dość dobrze zarabiają na poziomie średniej krajowej, czyli 2 x 4000 brutto, dochód na osobę wynosi ok. 2000zł brutto, czyli taka rodzina może sobie pozwolić na 58 seansów w kinie. Jednak po odjęciu dla całej rodziny kosztów mieszkania wraz z mediami (1000zł), wyżywnienia (1000zł), utrzymania samochodu (900zł), biletów na komunikację miejską dla dzieci (120zł), raty kredytu (1500zł), zakupu odzieży i obuwia dla całej rodziny (500zł), odłożeniu paru złotych na wakacje (500zł) pozostaje 189,92zł, czyli na kino cała rodzina może sobie pozwolić 1 - 2 razy na miesiąc... (z własną kanapką czy napojem, bo na colę i popcorn już kasy nie starczy)

    Rzeczywistość jest taka, że za mało zarabiamy, żeby w pełni korzystać z dóbr kultury, albo zmuszeni jesteśmy kombinować, by było to tańsze - np. chodzić do kin studyjnych.
    Dla rodzin, gdzie rodzice zarabiają poniżej średniej krajowej jest to szczególnie kłopotliwe.
    kania 02.01.2015 godz. 13:05
    polskie kino to wielka przepasc, sa oczywiscie przeblyski dobrych produkcji, teraz to albo jakies pseudokomediodramaty typu drogowka w ktorych wieksza czesc dialogow to przeklenstwa albo pseudokomedyjki ktore na siłe probuja rozsmieszyc widza brutalnym jezykiem. IDA to film dla ludzi bardzo specyficznych, jego rezyserem jest Polak ktory musial sie ksztalcic poza granica gdyz nie ma w Polsce bazy zeby cokolwiek nauczyc sie na swiatowym poziomie. Nie dziwi mnie fakt ze Francuzi poszli na jego seans gdyz to kraj ktory ma dusze artysty. Potrafimy robic filmy ktore w wiekszosci zrozumie tylko Polak a jesli juz jest cos swiatowego to albo czarno biale albo dramat wojenny.
    taki sobie kinomaniak 02.01.2015 godz. 12:38
    Ludzie chodzą do kina gdy mają na to pieniądze. Teraz zdecydowanie skończył się w Polsce kryzys gospodarczy, widać to było po szaleństwie zakupów świątecznych, gdy prześcigaliśmy samych siebie sprzed lat. Teraz i w ubiegłym roku i chyba w 20013 były w naszych portfelach były już pieniądze na chodzenie do kina. Gdy jest kryzys kino, książki i jedzenie poza domem się kończy. Gdyby był kryzys Polscy nie chodziliby do kina. Inną sprawą jest ile milionów filmów Polacy obejrzeli ściągając je z sieci. Bo robimy to ciągle - na potęgę. W ściąganiu filmów jesteśmy mistrzami Europy! :-(