Pieszo do Rzymu. Na kanonizację
Poseł Kwiatkowski twierdzi, że dał się podejść przedstawicielowi firmy, który wynajął od niego lokal. - Zapewniał mnie, że będzie tam prowadzony handel artykułów za 5 zł. Nie podejrzewałem, że to będą dopalacze. Nie mogę natychmiast rozwiązać umowy, obowiązuje mnie trzymiesięczny okres wypowiedzenia - tłumaczy.
Kwiatkowski dodaje, że kiedy zorientował się, na czym naprawdę sklep zarabia powiadomił policję. Jego słowa potwierdza rzecznik konińskiej policji Marcin Jankowski. - Zareagowaliśmy natychmiast i powiadomiliśmy Sanepid - mówi. Próbki do badań pobrane zostaną za tydzień. Jednak jeżeli okaże, się, że nie ma w nich substancji zakazanych, właścicielowi sklepu nic nie będzie można zrobić.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że asystent tego samego posła, który ma w swoim lokalu dopalacze, kilka dni temu w Gnieżnie, wspólnie z członkami Twojego Ruchu współorganizował protest przeciwko sklepowi z dopalaczami.