Pytani przez nas studenci poznańskich uczelni podkreślają, że ich możliwości finansowe nie pozwalają na wynajem pokoju w akademiku, przez co decydują się na dojeżdżanie z rodzinnych miejscowości.
– To jest za drogie, nie stać mnie na takie luksusy.
– Dla mnie niezbyt się to opłaca, dobrze mi w sumie w domu. Wygrywa opcja z rodzicami. Jak już, to wolałbym szukać czegoś na własną rękę, jakiegoś mieszkania.
– Nie opłaca mi się mieszkać w akademiku, mogę w miarę szybko dojechać codziennie
- usłyszeliśmy.
Część z zapytanych przez nas studentów twierdzi, że oferty proponowane przez uczelnie są nieatrakcyjne, co skłania ich do poszukiwania miejsca zamieszkania na rynku prywatnym. Przemysław Stanula z Biura Prasowego UAM zapowiada, że warunki w akademikach niedługo się poprawią.
Wiadomo, że to nie jest wypełnienie dla wszystkich, mimo tego jako UAM mamy jedną z największych baz akademików w ogóle w Polsce. No i staramy się o remont DS „Jowita”. W najbliższym czasie na pewno będzie też remont akademika na ul. Dożynkowej, czyli to będzie DS „Babilon”.
Uczelnia stara się o uzyskanie finansowania na budowę nowoczesnego domu studenckiego – bliźniaczego do stojącego na Morasku „Meteora”.
Jak wynika z raportu portali Rankomat.pl i Rentier.io, Poznań plasuje się na drugim miejscu w kraju pod względem najdroższych akademików. Luksusowy apartament z aneksem kuchennym w domu studenckim „Hanka” kosztuje 1260 złotych miesięcznie. Z kolei najtańszą opcją pozostaje „Babilon”, gdzie miejsce w pokoju dwuosobowym można znaleźć już od 680 złotych.
Eksperci tłumaczą, że podwyżki opłat nie są w tym roku drastyczne. W całym kraju przybywa mieszkań na wynajem, przez co studenci mają coraz większy wybór, także na rynku prywatnym.