W maju w podpoznańskim Pierzchnie Łukasz J. z premedytacją poraził prądem 10-letniego foksteriera, należącego do jego znajomych, mieszkańców tej samej wsi. Oskarżony nie przybył na rozprawę. Nieobecności nie usprawiedliwił. Jego wcześniejsze zeznanie odczytał sędzia Szymon Szmyt.
Oskarżony dobrowolnie poddał się karze. Jednak uzgodnionej już propozycji kary ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata nie przyjęła Straż Ochrony Zwierząt, występująca w procesie w roli pokrzywdzonego. Tuż po śmierci psa na zawał zmarł ojciec oskarżonego. Nie wiadomo, czy miało to związek z czynem jego syna.
Rozprawę odroczono do listopada.