Pył nad Poznaniem. Norma przekroczona
Sąd odroczył rozprawę do stycznia. O dręczenie zwierzęcia prokuratura oskarżyła 27-letniego Bartosza B., który w oddzielnym procesie opowiada też za przedziurawienie ogrodzenia wybiegu tygrysów. Do żadnego zarzuty się nie przyznaje.
Na pierwszą rozprawę przyszli wszyscy: oskarżony z obrońcą, dyrektor ZOO z pełnomocnikiem i świadkowie. Zabrakło prokuratora. Sędzia nie mógł więc ustalić, dlaczego mimo prośby sądu - prokuratura nie dostarczyła czytelnego protokołu. Dyrektor ZOO Ewa Zgrabczyńska była zaskoczona takim rozwojem sprawy. - Był już najwyższy czas, by sąd rozpatrzył zeznania świadków. Przyszliśmy, by żądać najwyższej kary przewidzianej przez Ustawę o ochronie zwierząt - mówiła dyrektor ogrodu zoologicznego.
Pełnomocnik ZOO Maciej Lulka tłumaczył, że była to kwestia proceduralna i sąd słusznie odroczył rozprawę. Bez czytelnego protokołu sąd nie mógł przesłuchać oskarżonego. Bartosz B. nie przyznaje się do winy, po rozprawie przekonywał, że jest niewinny. Mówił, że media zmanipulowały jego wypowiedzi.
Na razie nie udało nam się skontaktować z rzecznik prokuratury, by zapytać, dlaczego czytelny protokół nie dotarł do sądu.
Magda Konieczna/jc/szym