Żona Sławomira Skrzypka wystąpiła z prywatnym aktem oskarżenia, bo - jej zdaniem w felietonie profesora pojawiły się nieprawdziwe informacje. - Nie chodzi o opinię na temat mojego męża, bo każdy ma do tego prawo, ale o informacje, dotyczące jego wykształcenia i znajomości języków obcych - mówiła. Zapewniała, że wielokrotnie słyszała, jak mąż bez problemu posługiwał się językiem angielskim w sytuacjach, związanych z pracą, jak i życiem prywatnym.
Co do amerykańskiego dyplomu Sławomira Skrzypka jego żona podkreślała, że jej zdaniem został nostryfikowany w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie zgodnie z prawem. - Nostryfikacja odbyła się wiele lat przed objęciem przez mojego męża stanowiska prezesa NBP, kiedy nawet nie przypuszczał, że będzie piastował taki urząd - mówiła świadek. Po złożeniu zeznań nie chciała rozmawiać z dziennikarzami.