Jak już informowaliśmy, właściciel znanego w mieście lokalu i hotelu uderzył i zelżył 15-letnią uczennicę i zwyzywał jej kolegów. Według ojca dziewczyny, powodem była odmowa pracy w niedzielę, a według restauratora, krnąbrność uczennicy i wprowadzenie bez pozwolenia kolegów do pokoju socjalnego.
15-letnia Nadia, uczennica szkoły branżowej w Obornikach, praktyki odbywała w restauracji hotelu Millennium. Właściciel mówi, że nie był zadowolony z jej pracy. "Ona wciąż robiła na swoje" – argumentował.
Czytaj: Szokujące nagranie z Obornik. Restaurator pobił nieletnią praktykantkę
Kwestią sporną była dyspozycyjność 15-latki. Tłumione pretensje doprowadziły do przesilenia trzy dni temu, kiedy po Nadię do restauracji po skończonej pracy przyszli znajomi, by odprowadzić ją do domu.
"Weszli do pokoju i tam siedzieli i nagrywali jakieś filmiki" – relacjonuje właściciel lokalu. Powiadomiony przez innych pracowników o wizycie młodzieży właściciel poszedł do szatni, ale nie został wpuszczony. "Ja ich chciałem wypędzić, to oni w ogóle wyjść nie chcieli" – mówi.
Na prośbie się nie skończyło. Restaurator uderzył Nadię kilka razy w głowę.
Właściciel restauracji: Ja ją tak, żeby muchy nie zabił, o tak zrobiłem, wiatr.
Reporter: No uderzył ją Pan, to widać.
Właściciel restauracji: No ale to dobrze, to kazałem policji zrobić obdukcję.
Ojciec Nadii odbył z naszym reporterem kilka rozmów, ale nie chce, by upubliczniać nagrania. Mówi, że Nadia mocno to przeżyła i wciąż przeżywa, a dominującym uczuciem jest upokorzenie.
Zapytany właściciel restauracji, czy w tej sytuacji żałuje tego, co zrobił, odpowiedział: "Ani trochę".
Szkoła wie o sprawie i prowadzi własne działania. Jak nam powiedziała dyrektor Małgorzata Cyranek, wcześniej nie było skarg na zachowanie restauratora wobec uczniów odbywających u niego praktyki.