Zdaniem Andrzeja Kepela z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody "Salamandra", większa liczba zgłoszeń to jedynie efekt rosnącej świadomości. Jak podkreśla ekolog, europejska nietoperzowa wścieklizna nie zagraża innym zwierzętom.
Każdej nocy w Polsce setki kotów zabija i zjada setki nietoperzy, w tym dziesiątki chorych na europejską wściekliznę nietoperzową. Do tej pory jeszcze żaden kot w Polsce nią się nie zaraził
- uspokaja ekolog.
Andrzej Kepel tłumaczy, że środki bezpieczeństwa są wprowadzane ze względu na stare przepisy. Tymczasem Komisja Europejska wymaga jedynie monitorowania przypadków europejskiej wścieklizny nietoperzowej.
"Prawo to nie czytanka" - odpowiada Powiatowy Lekarz Weterynarii w Poznaniu Grzegorz Wegiera.
Jest możliwość zakażenia i my musimy podejmować działania takie jakie są w przepisach prawa i zwalczać zagrożenie. Nieważne, czy to jest 1 promil czy 70 procent szansy, po prostu trzeba działania podjąć, żeby każdego uchronić od choroby
- przekonuje lekarz weterynarii.
Nietoperzową wścieklizną teoretycznie można się zarazić przez zjedzenie mięsa chorego osobnika lub w wyniku pogryzienia. Doktor Wegiera powołuje się na przypadek z Niemiec, gdzie miało dojść do zakażenia i śmierci człowieka.
Działacze "Salamandry" zaznaczają, że obecne przepisy i medialne doniesienia o nietoperzowej wściekliźnie przynoszą odwrotne skutki. Ludzie zaczynają się bać nietoperzy i robią im krzywdę.