Od początku tego roku w Poznaniu zamontowano 112 nowych kamer. W sumie jest ich ponad 1600, czyli więcej niż w jakimkolwiek innym mieście w Polsce. Obraz z urządzeń jest na bieżąco analizowany przez operatorów, którzy w sytuacji zagrożenia powiadamiają służby.
„Sprawdzamy rozwiązania, które częściowo automatyzują ten proces” – zdradził zastępca prezydenta, Mariusz Wiśniewski.
Testujemy rozwiązania, które nie wymagają obserwacji danego obrazu przez człowieka. Jeżeli pojawi się jakieś zbiegowisko albo będzie szybki ruch, to system jest w stanie takie sytuacje wyłapać i automatycznie wyświetlić dany obraz osobie oglądającej
- wyjaśnia Mariusz Wiśniewski.
Mariusz Wiśniewski przekonuje, że obecność kamer zwiększa bezpieczeństwo. Mieszkańcy są podzieleni. Wielu zgadza się z zastępcą prezydenta, ale niektórzy obawiają się wykorzystania nowych technologii do inwigilacji.
„Jest lekka obawa przed tym, jak te materiały zostaną wykorzystane. Boję się podglądania” – stwierdził zatroskany mieszkaniec osiedla św. Łazarz.
„Ja nie mam z tym problemu. Szczególnie że tych wybryków trochę jest. Młodzież różnie się zachowuje” – nie zgadza się ze swoim przedmówcą jeden ze spacerujących.
Według wiceprezydenta Wiśniewskiego, z raportów wynika, że w miejscach, gdzie zamontowano kamery, przestępczość spadła nawet o 60 proc.
W Poznaniu do końca roku nowe urządzenia zostaną uruchomione między innymi na osiedlach: Głuszyna, Ławica Kopernika i Rataje oraz w parkach: im. Marcinkowskiego oraz Izabeli i Jarogniewa Drwęskich.