Obniżyli swoje żądania z 800 zł do 650 zł podwyżki dla każdego pracownika. Zamiast półgodzinnej przerwy śniadaniowej, teraz chcą tylko 20-minutowej, czyli o 5 minut dłuższej niż obecnie.
W rozmowach pośredniczą władze miasta i radni. Rozmowy są prowadzone w Starym Ratuszu na Starówce. Przed Ratuszem z grupą związkowców rozmawiał Rafał Muniak.
- Dziś szósty tydzień strajku się rozpoczął.
- Dajemy ciągle radę, nie poddajemy się, trzymamy się razem, każdy każdego wspiera.
- Staramy się wytrzymać, morale nie upada, choć – jak przyznają strajkujący – część załogi zrezygnowała ze strajku, najpewniej «przekupiona» przez zarząd dodatkami do pensji. Na podwyżki pieniędzy nie ma, ale nagle znalazły się pieniądze na specjalne dodatki
– mówią z goryczą strajkujący
Według firmy Jeremias zakład, mimo strajku części załogi, pracuje normalnie. Związkowcy zarzucają firmie, że angażując do pracy łamistrajków, łamie prawo, a Jeremias obwinia związkowców o szkalowanie firmy w mediach. O przebiegu rozmów obie strony na razie nie informują.