Sprawa jest prowadzona od półtora roku. Ujrzała światło dzienne po materiale w telewizji TVN. Śledczy zdecydowali o postawieniu zarzutów po przesłuchaniu sześciu pacjentek profesora. Do sprawy powołano biegłego seksuologa z Francji, który według Gazety Wyborczej wydał niekorzystną opinię. Tego, jak dotąd, prokuratura nie potwierdziła.
Decyzja sądu oznacza, że profesor G. nadal nie może prowadzić prywatnego gabinetu porad seksuologicznych.