NA ANTENIE: TALERZYK 2000/RAZ DWA TRZY
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Setki nielegalnych salonów gier

Publikacja: 08.01.2015 g.12:16  Aktualizacja: 08.01.2015 g.12:27
Poznań
Od listopada ubiegłego roku celnicy toczą wojnę z nielegalnymi salonami gier, które w ostatnim czasie powstają jak grzyby po deszczu w całym kraju. Jakie firmy czy osoby prowadzą nielegalne salony gier? Jedynym prawem obowiązującym w Polsce jest ustawa o grach hazardowych. Służby celne opierają się na niej i - jak zapewniają - zgodnie z prawem konfiskują automaty z salonów gier.
zatrzymane maszyny do gier hazardowych13 - Radio Merkury
/ Fot. (Radio Merkury)

Spis treści:

    Kto prowadzi salony gier? W praktyce okazuje się, że albo są to przypadkowe osoby, które dały się skusić chęcią zysku, albo "firmy-słupy" - czyli zakładane na dowody osobiste pozyskane za kilka złotych. Celnicy zatrzymują automaty niemal codziennie. Tylko w ubiegłym roku poznańscy celnicy zatrzymali około tysiąca automatów. Wszystkie są zdeponowane w magazynach. Interes musi jednak przynosić spory zysk, skoro - mimo zatrzymań sprzętu - wciąż tym, którzy hazard na automatach organizują - się opłaca.

    Celnicy twierdzą też, że zamykanie salonów z nielegalnymi automatami nie jest walką z wiatrakami, bo według ich statystyk więcej automatów znajduje się w ich magazynach, niż pojawia na rynku. Celnicy zapewniają, że ich działania są skuteczne - także dzięki anonimowym zgłoszeniom o nowo powstałych miejscach czy o nowych maszynach ustawianych przez firmy zarabiające na jednorękich bandytach.

    Warto wspomnieć, że po zarekwirowaniu automatów przez opolskich celników w 2010 roku - zapadł wyrok, który wskazywał na to, że działania celników były bezpodstawne. Chodziło o ocenę zarekwirowanej maszyny na podstawie krótkiego eksperymentu (polegał on na jednorazowej rozgrywce). Wyrok był określany w branży jako przełomowy, bo jednocześnie zasądzono odszkodowanie dla firmy, do której automaty należały. Okazuje się jednak, że to nie był przełom. Ostatnio coraz częściej sądy oddalają pozwy spółek hazardowych o odszkodowania za zajęte przez celników automaty.

    Według Ministerstwa Finansów 3, 15 i 21 października 2014 roku trzy różne składy sędziowskie poznańskiego sądu oddaliły pozwy jednej z warszawskich spółek przeciwko Dyrektorowi Izby Celnej w Poznaniu. Firma walczyła o odszkodowanie za zatrzymanie nielegalnych automatów do gry. Podobną decyzję podjęły też sądy w Białymstoku i Suwałkach. Tam też właściciele automatów walczyli o odszkodowanie i tu również sąd odrzucił ich apelacje.

    Szacuje się, że jedna maszyna miesięcznie przynosi 12 tysięcy złotych zysku. Trzeba też pamiętać, że te 12 tysięcy złotych wrzucają do maszyny osoby, które łudzą się, że są w stanie wzbogacić się na grze z "jednorękim bandytą". Dlaczego dajemy się w to wciągać? Bo to przecież klienci z własnej woli utrzymują ten biznes - jak się okazuje - nielegalny. Może to jednak niewinna rozrywka?

    Nie udało nam się uzyskać oficjalnego komentarza od firm zajmujących się ustawianiem automatów. Nasz reporter zadzwonił więc do jednej z nich jako... potencjalny klient i spytał: czy w związku z montażem w swoim sklepie maszyny może spodziewać się  nieprzyjemności. Jak tłumaczy mężczyzna z branży - można powiedzieć, ze pośrednik między właścicielami sklepów a właścicielami automatów do gier - właścicielowi sklepu, który wstawi automat - raczej nic nie grozi.

    Jedynym prawem obowiązującym w Polsce jest ustawa o grach hazardowych, która się nie zmieniła - tłumaczy Marcin Szewczyk, rewident celny.

    Jednak skoro jest takie zainteresowanie grą na automatach, może warto je zalegalizować? Może państwo miałoby z tego więcej zysku? Może paradoksalnie salonów byłoby mniej? A może salony gier powodują jednak więcej zamieszania i służby powinny być jeszcze bardziej zdecydowane? Czy gra w jednorękiego bandytę może być rozrywką?

    https://radiopoznan.fm/n/