Renata Borowska-Juszczyńska kieruje Teatrem od 13 lat, a jej kadencja kończy się 31 sierpnia. Choć marszałek województwa planował przedłużyć umowę, po interwencji ministerstwa ogłoszono konkurs.
Zmiany na stanowisku domagają się związkowcy, zarzucając dyrektorce autorytarne podejście do pracowników. Urząd marszałkowski przyznaje, że relacje w instytucji wymagają poprawy.
Z ankiety przeprowadzonej wśród pracowników przez związki zawodowe wynika, że ponad połowa załogi chce zmiany dyrektora.
W odpowiedziach jest mowa o stresie. O tym, że z wielkim problemem przychodzą do pracy. Opisują, że muszą się leczyć i korzystać z pomocy psychologa i psychiatry
- zauważa przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Teatru Wielkiego w Poznaniu Krzysztof Kubasik.
Chcą także podwyżek po 1500 zł miesięcznie.
Najmniej zarabia się w chórze, gdzie płace są zbliżone do minimalnej
- dodaje związkowiec.
Włodzimierz Mazurkiewicz z urzędu marszałkowskiego, który nadzoruje Teatr Wielki, zapowiedział audyt.
W przeszłości uczestniczyliśmy z spotkaniach pani dyrektor ze związkowcami. Te relacje były dobre, ale teraz wymagają poprawy
- przyznaje przedstawiciel urzędu.
Jak ustalił nasz reporter, na liście kandydatów, którzy spełnili wymogi formalne konkursu na dyrektora jest Renata Borowska-Juszczyńska. Związkowcy komentują, że znaczna część załogi nie wyobraża sobie dalszej współpracy.
Pytania w sprawie sytuacji w Operze wysłaliśmy do sekretariatu Teatru Wielkiego. W odpowiedzi dowiedzieliśmy się, że do 28 lipca pani dyrektor będzie niedostępna. Konkurs na jej stanowisko zostanie rozstrzygnięty najprawdopodobniej na początku sierpnia.
Jak nieoficjalnie dowiedziało się Radio Poznań, na liście zaproszonych do rozmów oprócz urzędującej dyrektorki znaleźli się między innymi prof. Warcisław Kunc z Akademii Muzycznej w Poznaniu oraz doświadczony dyrygent Opery Narodowej Adam Banaszak.