NA ANTENIE: W środku dnia
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Spór związków z rządem. Będzie gorąco?

Publikacja: 03.07.2013 g.12:25  Aktualizacja: 03.07.2013 g.12:43
Poznań
NSZZ Solidarność zapowiada protesty. Związkowcom nie podobają się zmiany w Kodeksie Pracy umożliwiające elastyczne rozliczanie czasu pracy w skali roku. Większość działaczy w sondażowym referendum większość głosujących opowiedziała się za demonstracją w stolicy i ogólnopolskim strajkiem. To reakcja na ustawę, która w intencji rządu ma pomóc przedsiębiorstwom w czasach kryzysu.
Demonstracja Solidarności w Koninie - Emilia Chudzińska
/ Fot. Emilia Chudzińska

Spis treści:

    Zdaniem jej krytyków pozwoli to pracodawcom dowolnie dysponować czasem pracownika, niekorzystnie wpłynie na zarobki w gorszych miesiącach i utrudni życie rodzinne. Co oczywiste, zupełnie inaczej na plany uelastycznienia czasu pracy i zapowiadane protesty patrzą pracodawcy. Podkreślą, że środowisko biznesowe jest zaniepokojone tak radykalną reakcją Solidarności. Z pracodawcami zgadzają się politycy Platformy Obywatelskiej.

    W poznańskich zakładach Volkswagen związkowcy z Solidarności zapowiadają działania zgodne z decyzjami władz związku. W Volkswagenie działa największa organizacja zakładowa Solidarności w Polsce, która daje przykład dobrego dialogu z pracodawcą.

    W niemieckich fabrykach Volkswagena, podobnie jak w innych tamtejszych firmach, działają tak zwane banki czasu. Pracownik może indywidualnie rozliczać się z pracodawcą, co wynika z ugruntowanej w Niemczech tradycji prawa pracy regulowanego na poziomie branż i w wyniku dialogu obu stron. 

    Związki zawodowe w Polsce liczą na wsparcie opozycji. Jednak ta niewiele może pomóc. Senator PO Jadwiga Rotnicka liczy, że do jesieni związki zrezygnują z planowanych protestów.

    Czy Solidarność powinna protestować i demonstrować przeciwko elastycznemu rozliczaniu czasu pracy? Może związkowcy się mylą i uelastycznienie czasu pracy jest potrzebne? Co Państwo sądzą o planowanych protestach? Czy rząd powinien zmienić swoje pomysły? A może pracodawcy ostrożnie powinni korzystać z elastycznych rozwiązań? Czekamy na opinie.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 15
    hetman 07.07.2013 godz. 08:54
    Idż na spacer dżon ,masz kłopoty z emocjami...
    dżon 07.07.2013 godz. 02:14
    Nie mogę - Hetman, Ty jeszcze żyjesz? Bracie - idź zawczasu do kardiologa i neurologa (zapisz się już dziś, bo do specjalisty za Tuska się czeka do 3 lat !! - albo i dłużej). Idź koniecznie, aby Ci pierdząca żyłka nie pękła, gdy Kaczyński wygra wybory. Martwię się o Ciebie. Aha - i nie oglądaj wyników wyborów z Elbląga - co najmniej pewne są hertz-klekoty.
    jerzy7731 05.07.2013 godz. 11:45
    @ zenek z garbar!?

    Zdaje mi się, że twierdzi pan żwe w polsce nie ma kryzysu ponieważ zarabia panśrednią niemiecka w EURO!?
    Czy to prawda!? Proszę odpowiedzieć na to Pytanie!@?
    jerzy7731 05.07.2013 godz. 11:41
    Związki zawodowe jak dotychczas bardzo źle się sprawowały czego skutkiem jest odpowiednio proporcionalne obowiązywanie w kraju: rent, emerytór, pensji = śmieciowych a nie zachodnich tak jak np. w Niemczech!? Pomimo, że obiektywnie patrząc nic nie szkodzi ażeby tak było w kraju!?

    Związki zawodowe do dnia dzisiejszego nie w pełni i adekwatnie dobrze dbają o interesy pracobiorców!?

    ostatnio związki zawodowe nieco się obudziły ponieważ sytuacja niezadowolenia w narodzie już doszła do tego stopnia, że w praktycznie w każdej chwili może doć do niekontrolowanych wybuchów niezadowolenia społeczeństwa.

    To samo co związków dotyczy kościołów i innych tego typu organizacji!?
    Powszechne tolerowanie: bandytyzmu złodziejstwa, kantowania, cwaniactwa, wyzysku niewolniczego człowieka przez człowieka!?

    A brzydkie szkalowanie przywódców związkowych jest poprostu hamstwem politycznym o charakterze teroryzmu politycznego ponieważ odmawia się w ten sposób przywódcom związkowym normalne reprezentowanie interesów ludzi pracy!?
    igo. 04.07.2013 godz. 06:34
    Dotąd każdy pracodawca mógł orać ludźmi przez 2 miesiące i potem im dwa miesiące kazać odpoczywać.
    Teraz, a więc po nowelizacji KPPo, każdy pracodawca będzie mógł orać pracownikami już 6 miesiecy i przez następne 6 kazać im odpoczywać. Zgodnie z ustawą pracownicy będą wg. prawa musieli poracować np 14 godzin dziennie przez 6 miesięcy potem trawka. Starsi, młodsi, kobiety w ciąży - wsio ryba. Przez 6 miesięcy od rana do wieczora u Pana Pracodawcy, w tym oczywiście obowiązki w domu przy dzieciakach itp. itd. by przez kolejne 6 miesięcy móc słuchać - a róbta sobie co chceta, to nie moja że jast jak jest.

    Ewidentnie krok nie w tę stronę. Regulacje powinny tak być formułowane by pracodawcy, jeśli jest dużo pracy, mógł zatrudniać dodatkowych pracowników, a nie zwiększać dzienny czas pracy tym których już ma. Np w Urzędzie Miejskim w Poznaniu postępowanie administracyjne przy róznych sprawach trwa bardzo długo, bo zamiast przyjmowac na 1/2 etatu nowych pracowników w okresach trudnych pracownicy dotychczasowi nie wyrabiając się między urzędem a domem udaja że pracują lub udaja że chorują.

    Do tego zgodnie z nowym kodeksem, pracodawca uwalnia się od nadgodzin za które powinien więcej płacić.

    Rewelacyjny pomysł Tuska. Taka ustawa nie tylko pogłębia bezrobocie ale będzie powodować dalszą ucieczkę młodych pracowników z tego kraju wariatów. Z kraju tych co rządzą i tych co przyjmują te rządy bez zastrzeżeń.
    igo. 04.07.2013 godz. 06:01
    Nowy Kodeks Pracy, wprowadza ruchomy czas pracy i wydłuża okres rozliczeniowy do max. 12 miesięcy.

    Zgodnie z projektem, okres rozliczeniowy ma zostać wydłużony z obecnych maksymalnie 4 miesięcy do najwyżej 12 miesięcy. - Dzięki temu pracodawca, mając mniej zleceń ograniczy czas pracy pracowników np. do 7 godzin dziennie i wcześniej puści ich do domu - tłumaczy minister pracy na blogu rządowym. - Kiedy pojawi się więcej zamówień załoga zostanie w pracy odpowiednio dłużej. Ważne, żeby wszystko sumowało się w 12-miesięcznym okresie rozliczeniowym.
    Ponadto pracownicy będą mogli zaczynać robotę np. w poniedziałek o godzinie 8 rano, we wtorek i w środę o 11, a w czwartek i piątek znów o 8. Dajemy też możliwość rozpoczynania pracy np. między godziną 8 a 11. To szczególnie ważne we wszystkich publicznych instytucjach, ale i w całym sektorze usługowym - uzasadnia minister.

    Jak twierdzi, to sprawdzone rozwiązania zaczerpnięte z ustawy antykryzysowej, przyjętej w porozumieniu ze związkami zawodowymi i organizacjami pracodawców. - Ustawa antykryzysowa obowiązywała do końca 2011 r. – przypomina minister. - Zamiast przedłużać jej działanie, zdecydowaliśmy wtedy wspólnie z partnerami społecznymi, że najlepsze rozwiązania chcemy na stałe wprowadzić do Kodeksu Pracy. Tak właśnie się dzieje – dodaje.

    Minister wyjaśnia, że rząd nie mógł już dłużej czekać, bo rozwiązań potrzebują pracodawcy i pracownicy. - Dlatego zdecydowaliśmy się iść z projektem do Sejmu mimo braku pełnego poparcia ze strony związkowców – tłumaczy.

    Dodaje też, że żałuje, że projekt nie uzyskał wsparcia „S”. - Zwłaszcza, że w projekcie ustawy jasno zapisaliśmy, że pracodawca będzie mógł wprowadzić jakiekolwiek zmiany dotyczące czasu pracy jedynie w porozumieniu z przedstawicielami załogi – uważa minister.

    Tymczasem NSZZ „Solidarność” nie zgodza się na zaproponowane rozwiązania, bo projekt budzi poważne wątpliwości prawne. Jest do tego nie zgodny z prawodawstwem w UE w której max. okres zorliczeniowy to 4 miesiące.

    Opinię na ten temat przygotował dr hab. Marcin Zieleniecki, który komentuje przyjęty we wtorek projekt w następujący sposób:

    “Mam wątpliwości, czy projekt ustawy nowelizacyjnej w kształcie przedstawionym do zaopiniowania partnerom społecznym jest zgodny z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 4 listopada 2003 r. dotyczącą niektórych aspektów organizacji czasu pracy. Dyrektywa jako zasadę przyjmuje, że okres rozliczeniowy czasu pracy nie może przekraczać 4 miesięcy, dopuszczając wyjątki od tej zasady. Są one możliwe jedynie w przypadkach wyraźnie wskazanych w dyrektywie. Tymczasem w projekcie proponuje się, aby 12-miesięczny okres rozliczeniowy czasu pracy mógł być wprowadzony, jeżeli jest to uzasadnione przyczynami obiektywnymi, technicznymi lub dotyczącymi organizacji pracy. Przesłanka przyczyn obiektywnych nie pełni w tym przypadku w żadnym stopniu funkcji eliminacyjnej.

    Do tego w ministerialnym projekcie zmian w kodeksie pracy nie uwzględnia się potrzeby ochrony przed pracą w warunkach uciążliwego dla pracowników 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego czasu pracy niektórych kategorii pracowników, takich jak pracownicy zatrudnieni w szkodliwych dla zdrowia i uciążliwych warunkach, kobiety w ciąży czy pracownicy opiekujący się małymi dziećmi. Zastosowanie 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego czasu pracy oznacza tymczasem możliwość intensyfikacji pracy przez większość roku kalendarzowego kosztem skrócenia wymiaru czasu pracy w pozostałej części roku.

    Mam również wątpliwości, czy przyznanie tzw. pozazwiązkowemu przedstawicielstwu pracowników wyłonionemu w trybie przyjętym u danego pracodawcy jest zgodne z konwencją MOP nr 135 dotyczącej ochrony przedstawicieli pracowników w przedsiębiorstwach i przyznania im ułatwień. Konwencja wymaga zapewnienia przedstawicielom pracowników skutecznej ochrony przeciwko wszelkim aktom krzywdzącym, włącznie ze zwolnieniem, podjętym ze względu na ich charakter lub działalność jako przedstawicieli pracowników. Polskie przepisy prawa pracy pozazwiązkowej reprezentacji pracowników takiej ochrony nie przyznają stawiając pod znakiem zapytania jej niezależność i autentyczność zawieranych przez nią porozumień”.
    Autor 03.07.2013 godz. 15:54
    Związki zawodowe występują w obronie tych pracowników w których zakładach pracy nie ma związków.Trzeba to zrozumieć.Pracowników WV,kopalni,huty nikt nie oszuka bo tam są związki.Problem to małe i średnie firmy.Moja znajoma przez 4 miesiące pracowała w sklepie mięsnym ( firma ma ich kilkanaście na terenie Poznania ) bez umowy, bez zapłaconych nadgodzin, bez ZUS.W razie kontroli ( Ha ha ha ...) miała być pełna improwizacja w rodzaju " ta pani przyszła tu w tym fartuchu i zaraz w nim wychodzi ".Kiedy w końcu upomniała się o umowę wyleciała z pracy.Oczywiście o żadnych zapłaconych nadgodzinach nie było mowy>Sąd pracy?NIKT nie chciał świadczyć , każda z pracownic bała się żę też może stracić pracę.Mali i średni pracodawcy w ogromnej większości swoją działalność opierają na oszustwie polegającym na tym że pan X przyjmując się do pracy umawia się z pracodawcą na np 2000 zł netto miesięcznie ale umowa jest spisana na najniższąkrajową i od tej kwoty jest płacony ZUS i podatek.Cała reszta to czarny rynek.Pracodawca oszukuje pracownika bo płaci mniejszą składk,e emerytalną i państwo płacąc zaniżony podatek.To jest POWSZECHNE!!!.Nie można się dziwić ludziom żemyślą iż taki nowy instrument dany do rąk pracodawcom będzie nową okazją do ich oszukiwania.Bo w większości wypadków będzie.Im miejscowość jest mniejsza im mniej jest tam miejsc pracy tym większy wyzysk.TAK TAK, W NASZYM KRAJU JEST WYZYSK.Polacy pracują najwięcej na świecie ale wydajność tej pracy jest jedną z najniższych.Czy to wina pracowników czy prcodawców?Chyba tych drugich.Po co się starać, myśleć unowocześniać?Jest armia "murzynów" którzy za pół darmo zrobią co im się karze. A jak nie to wylot i następni.
    hetman 03.07.2013 godz. 13:53
    Czego to pis-ory nie zrobią by dorwać się do koryta... Ich wierny piesoduda mając obiecany stołek podobnie jak jego poprzednik podpali wszystko co mu karzą.
    Helmut 03.07.2013 godz. 12:47
    Bardzo wielu pracodawców zapomina o swoich ludziach - pracownikach i pamięta tylko o sobie, o swoim koncie, o niedokończonej willi pod miastem czy o wakacjach na Zanzibarze. Jak tylko przychodzą trudne czasy to tną pensje, zwalniają pracowników, dorzucają obowiązków, ale sami nie zatrzymają wymiany dachu w swoim domu czy budowy basenu.
    związkowiec 03.07.2013 godz. 12:45
    A co ma do tego ile zarabia Duda? Ja jestem związkowcem i nie mam z tego ani złotówki. W banku ludzie pracujący w okienku mają 2,5 tys. miesięcznie, a ich szef ma 250 tys. zł miesięcznie. Czy to znaczy, że bankowcy to krwiopijcy?
    cz'ytacz 03.07.2013 godz. 12:43
    Czy wypowiadali się pracownicy w różych firmach na terenie kraju ,czy też emeryci i osoby pracujące zaaa granicą?
    Gdyż żadnych związków zawodowych NIE MA w większości firm i powołwanie się w kółko na VWAntoninek WPoznaniu jest niedorzeczne i śmieszne ... .

    POZdro dla WSZYSTKICH KTÓRZY "NIE MOGĄ BYĆ" W ZWIĄZKACH ZAWODOWYCH!!




    PS .A tzw "Kryzys" na brak zajęcia i wytworczości wywoany jest CHińszczyzną ...
    Peter 03.07.2013 godz. 12:42
    W sumie, to dzisiejsza Solidarność nadaje się tak samo jak parlament do rozwiązania z zakazem wstępu altualnych działaczy o posłów.
    Peter 03.07.2013 godz. 12:41
    Solidarność to już nie "Solidarność". Mówią, że walczą o pracę i pieniądze dla biednych a większość związkowców zarabia ponadprzeciętnie. Nie mówiąc już o wspominanym p. Dudzie, który nie dosyć, że uprawia politykę, to zarabia w związku kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

    Związek co miesiąc wypłaca mu pensję w wysokości prawie trzykrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. To ok. 11 tys zł. Do tego samochód z kierowcą do dyspozycji, dwa służbowe mieszkania - w Gdańsku i Warszawie, fundusz reprezentacyjny - wylicza "Wprost".

    Bez komentarza.
    Zenek z Garbar 03.07.2013 godz. 12:32
    Zdaje się, że na razie kryzys w miarę, bo w miarę, ale Polskę omija. I po co to psuć? Będą gorsze warunki pracy, będzie większy strach przed utratą pracy, będzie mniej wydatków konsumpcyjnych, będzie strach przed robieniem większych zakupów typu pralka czy telewizor i to obróci się w bezpośrednie straty firm a co za tym idzie - państwa.
    Margot 03.07.2013 godz. 12:30
    Niech protestują, kto jak kto ale ja nie mam ochoty na rolę niewolnika.