Mocne przesłanie na gnieźnieńskim odpuście: "Politycy i populiści manipulują uczuciami religijnymi"
Gniazdo przeniesiono na tereny nadwarciańskie z powodu zagrożenia zawaleniem komina, ale Klemens - bo tak nazwali bociana mieszkańcy - wybrał inną lokację, w pobliżu dawnego domu. Informowaliśmy o tym, że bocian buduje nowe gniazdo, ale sytuacja się niestety zmieniła.
Klemens przyleciał około 10 kwietnia i zobaczył biały, metalowy daszek nad kominem opuszczonej piekarni. To był od lat jego dom. Ptak kilka dni przesiadywał na pobliskich latarniach i dachach szukając nowego miejsca dla siebie i partnerki, która jest w drodze. Nie skorzystał z przygotowanego nad Wartą gniazda na słupie. Prawdopodobnie ze względów bezpieczeństwa bociany wybierają bliskość człowieka.
Losem bociana przejęli się mieszkańcy starego miasta, którzy nawet pisali pisma w jego sprawie. Wydawało się, że historia ma happy end, bo zauważono Klemensa na kominie dawnej kuźni. Budował gniazdo i miał już sporo pracy za sobą. Tak było jeszcze wczoraj, aż przyszedł silny wiatr i rozwiał konstrukcję z gałęzi. Dziś szczyt komina zieje pustką. Na razie nie wiadomo, czy ptak podejmie pracę w tym samym miejscu, czy będzie szukał nowego. Widziany był, gdy krążył nad miastem.