Remont miał się zacząć w połowie tego roku. Do przetargu zgłosiła się jednak tylko jedna firma, która wyceniła zakres prac na 40 mln złotych, czyli o ponad 100 procent więcej niż chciało wydać miasto. Pojawiło się więc ryzyko, że ze względu na brak zapewnionego finansowania i przedłużające się procedury, samorząd straci rządową dotację.
"Tak jednak na pewno się nie stanie, bo wychodzimy naprzeciw samorządom" - tłumaczy poseł PiS Marcin Porzucek.
Rządowe pieniądze nie przepadają, co więcej teoretycznie możliwe jest nawet, by miasto zmieniło zadanie na zupełnie inne. Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie, zresztą sygnały, jakie do mnie płyną z urzędu miasta, są takie, że nadal mowa o przebudowie stadionu. Miasto dostaje jeszcze jedną szansę, aby poprawić dokumentację i dostosować zakres prac do obecnej sytuacji. Mam nadzieję, że ten przetarg zostanie w przyszłym roku rozstrzygnięty
- mówi Marcin Porzucek.
Prezydent Piły Piotr Głowski zapewnia, że miasto nadal chce przebudować stadion. Obecnie samorząd pracuje nad zmniejszeniem zakresu prac, tak, aby znacząco obniżyć koszty. Mowa np. o rezygnacji z przebudowy toru żużlowego i powiększenia boiska piłkarskiego. Niewykluczone jednak, że samorząd i tak będzie musiał przeznaczyć większą kwotę na modernizację stadionu, niż zakładał rok temu.