Inwestycja, choć jest na razie w fazie uzyskiwania zgód, budzi w okolicy gorące emocje. Dziś na spotkanie z burmistrzem Wronek przyszło kilkudziesięciu mieszkańców i sołtysi kilku wsi. Czego się boją?
- Ludzie nie po to uciekają na wieś, nie po to mieszkają na wsi, aby męczyć się z betonami, nazwijmy to w ten sposób. Boją się tak naprawdę też jakichś chorób, no bezradności tak naprawdę
- mówią mieszkańcy.
Burmistrz Wronek Rafał Zimny rozumie obawy mieszkańców, ale daje do zrozumienia, że ich nie podziela.
Gdyby doszło do takiej inwestycji na terenie naszej gminy, to na pewno te obawy by nie zaistniały, bo teraz są takie technologie, właśnie między innymi biofiltry. Przecież mamy też na terenie naszej gminy dosyć nowoczesną, jedną z ferm i ja tam akurat codziennie rowerem przejeżdżam rano i przyznaję, że nie czuję żadnych odorów
- mówi burmistrz.
Pełnomocnik inwestora ogłosił na zebraniu, że inwestycje zostają wstrzymane z powodu odmowy wydania pozytywnej decyzji środowiskowej przez jeden z uprawnionych organów. Nie wykluczył jednak wznowienia przedsięwzięcia, gdy te przeszkody zostaną wyeliminowane.
Mieszkańcy nie zamierzają składać broni, zbierają podpisy pod sprzeciwem z nadzieją, że zostaną one uwzględnione w procesie decyzyjnym.