Kaliskie Spotkania Teatralne - 51 raz!
Piątka młodych ludzi wypłynęła na jezioro wypożyczonym jachtem, który wywrócił się na bok, najprawdopodobniej w wyniku silnego podmuchu wiatru. Wejście do kabiny znajdowało się około metra pod wodą. Zostały tam dwie osoby - kobieta i mężczyzna. Troje pozostałych wydostało się na zewnątrz. Uratował ich przepływający jacht.
Według wezwanych na pomoc strażaków, postawienie jachtu okazało się niemożliwe. Po odholowaniu jachtu do brzegu jeziora, uwięzione w kabinie osoby wydobyto po wycięciu otworu w burcie. Podjęta natychmiast akcja ratownicza nie przyniosła efektu. Ofiarami są 24-letnia mieszkanka Turku i 32-letni mieszkaniec Piły.
W prasie pojawiły się opinie i relacje świadków, z których wynika, że akcja prowadzona była w nieskoordynowany sposób, decyzja o holowaniu łodzi przyczyniła się do śmierci uwięzionych w niej ludzi. Strażacy mieli też zignorować propozycję ratowników Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, którzy chcieli pomóc w akcji. Prokuratura w Słupcy prowadzi śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania wypadku. Według zastępcy prokuratora rejonowego w Słupcy˙Zofii Ciesiołkiewicz-Kubiak, przyczyną śmierci dwójki osób było wychłodzenie i utopienie się.