Uczestnicy poznańskiego protestu pytali dziś, gdzie jest reakcja świata na to wydarzenie. Apelowali do swoich rodaków, by informowali wszystkich o tym, co dzieje w Chersoniu.
Proszę, nie milczcie. Mówcie o tym każdemu. Jesteśmy wielkim narodem i wielkim państwem. Powinniśmy pokazać, że nawet zwyczajni ludzie mogą zmienić świat.
Manifestujący zwracali uwagę na katastrofę ekologiczną, do której doszło po wysadzeniu zapory. Podkreślali, że pod wodą znalazły się domy, pola uprawne, ale także fabryki. "Potrzebujemy pomocy" - mówiła organizatorka manifestacji pochodząca z Charkowa Wiktoria.
Wiem, że bardzo dużo firm jest wodzie. Tam jest sporo substancji chemicznych. To może być tragedia tam na miejscu, ale też na cały świat. Cały czas świat powinien o tym mówić. Ludzie, którzy maja moc powinni o tym mówić. Trzeba o tym przypominać, żeby świat o tym zrozumiał.
W spotkaniu uczestniczyło kilkadziesiąt osób. Mieli ze sobą ukraińskie flagi, ale też plakaty między innymi z hasłami "Russia Kills", czyli "Rosja zabija". W trakcie manifestacji na Placu Mickiewicza w Poznaniu Ukraińcy dzielili się swoimi historiami. Przemawiała między innymi osiemnastolatka pochodząca z Zaporoża. "Moja babcia jest pod okupacją rosyjską. Nie wiem co z tym mogę zrobić. Musimy być silni, ale musi być też razem i podtrzymywać się na duchu" - apelowała młoda Ukrainka do swoich rodaków zgromadzonych w centrum Poznania.