Sąd skazał go na karę 6 miesięcy bezwzględnego więzienia. Zdaniem aktywistów, zwierzęta były przez właściciela fermy okrutnie traktowane, zadawał im nieuzasadniony ból.
To jest wyrok bezprecedensowy - mówi Radiu Poznań Bogna Wiltowska dyrektorka ds. śledztw i interwencji poznańskiego Stowarzyszenie "Otwarte Klatki".
Pierwszy w historii powojennego polskiego sądownictwa wyrok bezwzględnego więzienia dla hodowcy zwierząt futerkowych. Do tej pory takie wyroki zapadały w zawieszeniu. Kary, w naszym odczuciu, były niedostatecznie wysokie, jak na skalę naruszeń, o których mówimy. Sądy dość łagodnie traktowały sprawców znęcania się nad zwierzętami. Mamy nadzieję, że tak będzie, że sądy następne wyroki w tych sprawach będą wydawały odważniej. I ten poznański wyrok będzie dla nich takim drogowskazem. Mam nadzieję, że taki bezprecedensowy wyrok będzie taką dobrą wróżbą na przyszłość
- mówi Bogna Wiltowska.
Poznański sąd podtrzymał także zakaz prowadzenia przez kościańskiego hodowcę działalności związanej ze zwierzętami, pracy przy zwierzętach oraz posiadania zwierząt futerkowych na okres 7 lat.
W 2016 r. aktywiści opublikowali wstrząsające nagrania z kościańskiej fermy pokazujące zabijanie zwierząt. Lisy były uśmiercane w nieprawidłowy sposób, w klatkach przy innych zwierzętach. W toku dochodzenia okazało się, że hodowca nie miał odpowiednich kwalifikacji i uprawnień do zabijania zwierząt, a sam sposób ich uśmiercania według opinii biegłej sądowej mógł przyczynić się do przedłużania ich agonii.