Po dobie od przyjęcia trucizny kobieta zaczęła wymiotować, miała drgawki i straciła przytomność. Z lokalnego szpitala została przewieziona na oddział toksykologiczny Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei w Poznaniu.
Jak powiedział Radiu Poznań rzecznik placówki dr Eryk Matuszkiewicz, stan pacjentki jest poważny, ale stabilny.
A w tym przypadku nie mamy swoistego antidotum, nie działamy przyczynowo, działamy objawowo, czyli te wszystkie niepokojące objawy, które są, czy to jest pobudzenie, czy zaburzenie elektrolitowe, musimy leczyć, uzupełniać i wyrównywać i pozostaje czekać, póki ta substancja nie wyeliminuje się z naszego organizmu
- tłumaczy dr Matuszkiewicz.
Kobietę w wieku około 40 lat do przejścia ceremonii kambo miały namówić koleżanki. Jad amazońskiej żaby wywołuje wymioty i rzekomo pomaga w oczyszczeniu organizmu z toksyn. Wielkopolanka przeszła zabieg w Niemczech.
Dr Eryk Matuszkiewicz przestrzega, że rytuał nie ma właściwości leczniczych, a jest śmiertelnie niebezpieczny. W 2016 roku - po zaaplikowaniu na skórę jadu zmarła 30-letnia kobieta. Na siłowni w Grodzisku Mazowieckim uczestniczyła w warsztatach kambo.