W zeszłym roku urzędnicy początkowo nie zdecydowali się na tak stanowcze działania i dopiero na jesień odpompowano wodę z obu zbiorników użytku ekologicznego.
Jak powiedział nam herpetolog Mikołaj Kaczmarski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, kilka osobników przetrwało i ryby rozmnożyły się w jednym ze stawów.
Największym błędem popełnionym w zeszłym roku było zbyt późne rozpoczęcie tego zwalczania. Dlatego mam nadzieję, że w tym roku uda się rozpocząć ten proces z końcem sierpnia i początkiem września, wtedy, kiedy te ryby będą na tyle duże, żeby można było też je mechanicznie wyławiać
- tłumaczył Mikołaj Kaczmarski.
Zdaniem eksperta, żeby skutecznie pozbyć się czebaczka, trzeba będzie dwukrotnie osuszyć staw. Pracom sprzyjają wyższe temperatury.
Monika Rucka z Wydziału Klimatu i Środowiska Urzędu Miasta Poznania potwierdza, że będzie trzeba przeprowadzić interwencję.
W kwietniu tego roku Rada Miasta Poznania podjęła uchwałę, dotyczącą eliminacji inwazyjnych gatunków obcych na terenie wszystkich użytków ekologicznych na terenie Poznania, w związku z czym działania zaradcze mogą rozpocząć się w każdym momencie
- dodaje Monika Rucka.
Odpowiedzialny za Traszki Ratajskie Zarząd Zieleni Miejskiej przygotował wstępną wycenę prac. Urzędnicy nie podają jednak, ile będzie kosztować osuszanie stawu. W zeszłym roku miasto zapłaciło 14 tysięcy złotych.
Władze samorządowe są zobowiązane do zwalczania czebaczka amurskiego, który nie tylko zagraża rybom, ale przede wszystkim chronionym w użytku traszkom.