Sprawa nie była prosta, bo najpierw trzeba było wyrąbać w lodzie przerębel znacznej długości. Potem zahaczyć linę o poroże zwierzęcia i wyciągnąć je na brzeg. Jeleń był bardzo wyziębiony i dzięki temu spokojny. Po kilkunastu godzinach suszenia i ogrzewania zwierzę odzyskało siły i wróciło do lasu.
Kinga Grabowska/int