46-latka w stanie krytycznym przebywa w szpitalu. W sobotę były partner strzelił jej w głowę z broni palnej, prawdopodobnie z pistoletu czarnoprochowego.
Wczoraj wieczorem 51-letni mężczyzna został zatrzymany w Swarzędzu. Napastnika chwilę przed tragedią widziała na korytarzu sąsiadka.
Miałam pranie na dworze i przyniosłam sobie pranie tutaj pod drzwi, a on stał na korytarzu. No, ale tylko spojrzałam i weszłam do domu. No i po, nie wiem, 10 minutach huk. Myślałam, że jest przeciąg, i że te drzwi trzasnęły. Wyszłam - pełno dymu, wszystkiego i patrzę, ta właśnie pani Hania z góry leży z postrzałem w czole
- mówi kobieta.
Według sąsiadki, mężczyzna wyprowadził się dwa miesiące temu, ale bywał pod starym adresem.
On przebywał tu, bo i w szopce, i do góry, i gdzieś ponoć jakieś mieszkanie wynajął, ale przyjeżdżał tutaj
- dodaje.
Sąsiedzi byli zaskoczeni tym, że mężczyzna posiadał broń.
Jak weszli do jego szopki, ponoć pięć (sztuk) broni jeszcze znaleźli
- relacjonuje sąsiadka.
Remigiusz Z. został zatrzymany w niedzielę wieczorem na terenie Swarzędza. Jeszcze wczoraj, przed zatrzymaniem podejrzanego, prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów i wystąpił z wnioskiem do sądu o jego tymczasowe aresztowanie poszukiwawcze na 30 dni. Sąd uwzględnił wniosek prokuratora. Dało to podstawy do wydania listu gończego. Dziś mężyczyzna został przesłuchany i postawiono mu zarzut usiłowania zabójstwa.
51-letni mężczyzna przyznał się do postrzelenia byłej partnerki i wyjaśnił, że zrobił to "z miłości" - informuje rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prokurator Łukasz Wawrzyniak.
Kobieta w stanie krytycznym przebywa w szpitalu. Według sąsiadów, para tworzyła rodzinę wraz z 15-letnią córką i 26-letnim synem kobiety od 15 lat. Dwa miesiące temu Remigiusz Z. się wyprowadził, ale bywał widywany pod starym adresem.