Tak jak na początku strajku zarząd płaci mu pensję, ale bez obowiązku świadczenia pracy.
- Chcę nadal pracować w Jeremiasie - mówi szef Inicjatywy Pracowniczej z zakładu Mariusz Piotrowski.
Nadal nie chcą mnie wpuścić do zakładu. Mam nadzieję, że Sąd Pracy będzie działał szybko i zarząd będzie musiał mnie przyjąć na to samo miejsce. Chcę usiąść i spawać, wśród załogi, między tymi ludźmi. Mam nadzieję, ze pracodawca po tym strajku przekonał się, że grupa jest mocna. Że pracownik też ma coś do powiedzenia. My też chcemy pracować, aby ta firma zarabiała
- przekonuje szef związków.
Grzegorz Indulski - rzecznik prasowy firmy Jeremias poinformował, że Mariusz Piotrowski został wcześniej zwolniony z obowiązku świadczenia pracy za naruszenia, których się wcześniej dopuścił. Będąc społecznym inspektorem pracy miał według firmy zataić niesprawnie działającą maszynę.
Spór rozpatruje teraz sąd pracy.