Chodzi o obsługę jednego z promów kursujących po Warcie w okolicach miasta.
- Praca jest odpowiedzialna, sezonowa i wymaga specjalnych uprawnień. Na to jest patent żeglarski. Kandydat musi mieć kartę pływacką i znać wszystkie przepisy. Egzamin zdaje się w Bydgoszczy, a wcześniej trzeba zaliczyć pół roku praktyki. Praca nie jest niebezpieczna, nie ma ograniczeń wiekowych, ale trzeba tę pracę lubić - wyjaśnia operator dwóch promów pod Koninem Czesław Szkudlarek.
Jerzy Moczyński - obsługujący jeden z promów - dodaje, że w czasie żniw lub sianokosów nie ma czasu nawet na posiłek.
- Teraz było wożone siano. Przejeżdżało załadowanych z 50 ciągników, ale wpierw jechały puste. Do tego codziennie zdarza się kilkadziesiąt kursów z samochodami, rowerzystami i turystami. Praca jest nietypowa, od wiosny do jesieni. Okolica malownicza, o zarobkach - można tylko powiedzieć, że pieniądze to nie wszystko - mówi Jerzy Moczyński.