Czy młodzi kierowcy są groźni?
"Pierwszy" to cukrzyca niezależna od stylu życia, w której organizm nagle zabija własne komórki produkujące insulinę. Trzeba więc ten hormon odpowiedzialny za przyswajanie glukozy dostarczać podskórnie. Najczęściej zapadają na nią dzieci i młodzież.
Typ "drugi", to cukrzyca związana głównie z otyłością i brakiem ruchu. Można ją leczyć dietą i w większości nie wymaga zastrzyków insuliny. Liczba chorych w obu tych typach rośnie. Z jednej strony, dzięki większej wykrywalności i zwiększeniu zachorowań. Źle leczona cukrzyca, to ryzyko powikłań, do których należą, w skrajnych przypadkach: ślepota, brak czucia w kończynach, amputacje, niewydolność nerek.
Dzięki postępowi w medycynie, pacjenci z tą chorobą żyją dłużej niż przed laty. - Mamy pacjentów, którzy żyją z cukrzycą 50 lat, a jeden nawet 68. Z cukrzycą można też dobrze żyć, ale trzeba się o to postarać - mówi prof. Bogna Wierusz-Wysocka ze szpitala imienia Raszei w Poznaniu.
Coraz więcej pacjentów z cukrzycą typu "pierwszego" wymagających zastrzyków, korzysta z pomp insulinowych, ograniczających liczbę iniekcji z 2500 do niespełna 120 rocznie. Za pompy dzieci i młodzieży do 26 roku życia płaci ministerstwo zdrowia. Urządzenia kupuje także fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Pompy trafiają również do kilkunastu ośrodków w całym kraju, które wypożyczają je kobietom chorym na cukrzycę typu "pierwszego", planującym urodzić dziecko. Pieniądze z przyszłorocznego finału Orkiestry także zostaną przeznaczone na ten cel. Do tej pory WOŚP ufundowała 290 pomp, część z nich trafiła do Poznania.
W całej Polsce są dwa miliony chorych. Szacuje się, że taka sama liczba osób nie wie, że cierpi na cukrzycę typu "drugiego". Dlatego lekarze apelują, by regularnie badać sobie poziom cukru.