Okazało się też, że strażnicy miejscy muszą pisać zbyt dużo sprawozdań. Kontrolerzy zwrócili również uwagę na rozmieszczenie referatów. I tak np. strażnicy odpowiedzialni za Wildę urzędują na Ratajach. Wiceprezydent miasta Mariusz Wiśniewski mówi, że teraz pracę rozpocznie zespół, który ma opracować reformę. Wiśniewski chce, aby straż miejska zajmowała się tym do czego została powołana: porządkiem, bezpieczeństwem, ale też wykroczeniami drogowymi. Zwraca uwagę, że mieszkańcy domagają się częstszych interwencji strażników np. wobec nieprzepisowo zaparkowanych samochodów. Wiceprezydent podkreśla, że wyniki audytu nie miały wpływu na wczorajszą dymisję komendanta straży.
Były zastępca prezydenta, a obecnie radny Tomasz Kayser ma uwagi do wyników audytu. Uważa, że pisały go osoby, które nie znają specyfiki pracy miejskiej. Ale jego zdaniem audyt to dobry pretekst do "nowego otwarcia". Radia Lidia Dudziak, przewodnicząca Komisji Bezpieczeństwa Rady Miasta Poznania twierdzi, że w straży zbyt dużo osób pracuje za biurkiem. Jej zdaniem tej jednostki nie da się już naprawić. - Trzeba ją rozwiązać i powołać na nowo w nowej formie - uważa.
Władze Poznania chcą do października przedstawić projekt reformy straży miejskiej. Zmiany mają obowiązywać od nowego roku.
Co to oznacza dla poznaniaków? Czy strażnicy będą zajmować się innymi rzeczami niż do tej pory?
Z odwołanym komendantem Wojciechem Ratmanem nie udało nam się porozmawiać. Nie odbierał telefonu.