Jazzowe Leszno - finisz
Mężczyźnie zadano kilkadziesiąt ciosów ostrym narzędziem. Śledztwo doprowadziło do syna ofiary. Prokuratura Okręgowa w Koninie nie chce mówić o motywach działania Marcina B. Wiadomo jedynie, że pomiędzy ojcem i synem doszło do awantury. Mężczyźni nie byli pod wpływem narkotyków, ani alkoholu.
Syn, który również miał obrażenia twierdził początkowo, że obaj zostali napadnięci przez nieznanych sprawców. Prokuratura ustaliła jednak, że rany, które miał oskarżony, zadał sobie sam.
Marcinowi B. grozi od 8 lat więzienia aż do najwyższej kary - dożywocia.