NA ANTENIE: MINUS 10 W RIO/LADY PANK
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Zakaz hodowli na futra. Co oznacza dla Wielkopolski?

Publikacja: 23.10.2025 g.07:17 
Aktualizacja: 23.10.2025 g.16:39 Krzysztof Polasik / Rafał Muniak / Michalina Maciaszek / Danuta Synkiewicz / Marek Wolski
Wielkopolska
Sejm w ramach nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt przyjął zakaz hodowli zwierząt na futra. Zgodnie z nowelizacją przepisów hodowcy zwierząt futerkowych muszą wygasić działalność do końca 2033 roku. Konsekwencje nowych przepisów dla Wielkopolski są dziś Tematem Dnia Wiadomości Radia Poznań.
norki norka futro - Canva
Fot. (Canva)

Spis treści:

    SKALA PRZEMYSŁU FUTRZARSKIEGO W WIELKOPOLSCE

    Jak wyjaśnia Wojewódzki Inspektor Weterynaryjny do spraw Zdrowia i Ochrony Zwierząt Tomasz Wielich, duża liczba ferm w naszym regionie wynika ze skali przemysłu drobiarskiego. Pozostałości po uboju drobiu są wykorzystywane między innymi na fermach futrzarskich.

    Mamy w województwie dość dużo tego typu podmiotów, ponad 100. Z tego samych norek amerykańskich to jest około 60 ferm, także tutaj jest to dość dużo. Wszystkich zwierząt oceniamy, że jest ponad 3,5 miliona

    - wylicza inspektor.

    W naszym regionie działają także fermy lisów, jenotów, szynszyli oraz królików. Najwięcej takich gospodarstw funkcjonuje w okolicach Krotoszyna i Kalisza.

    Doktor Tomasz Wielich spodziewa się, że niezależnie od tego, czy nowe przepisy wejdą w życie, liczba ferm futrzarskich będzie maleć. Obecnie w całym województwie na 140 podmiotów 40 jest nieaktywnych, czyli nie ma w nich zwierząt.

    INSPEKTORZY ZAPOWIADAJĄ KONTROLE

    Będą kontrole ferm futrzarskich w całym regionie. Inspektorzy sprawdzą, w jaki sposób hodowcy uśmiercają zwierzęta. 

    Zmiana w przepisach ma powstrzymać cierpienie między innymi norek. Tomasz Wielich z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Poznaniu zapowiada, że pod koniec roku zostaną przeprowadzone wzmożone kontrole.

    Te młode zwierzęta w tej chwili dorastają i będą ubijane na futra pod koniec roku. Chcemy być przy ubojach tych zwierząt, sprawdzać, czy wszystko przebiega zgodnie z przepisami, czy są zachowane te warunki dobrostanu tych zwierząt

    - wyjaśnia inspektor.

    Zwierzęta na fermach muszą być poddawane humanitarnej eutanazji. Przeważnie są uśmiercane dwutlenkiem węgla. Ta metoda w ocenie doktora Tomasza Wielicha jest najbardziej humanitarna. W przypadku lisów zdarza się stosowanie prądu.

    Inspektorzy będą sprawdzać, czy cierpienie zwierząt podczas uboju jest możliwie jak najmniejsze.

    GNIEZNO

    Zgodnie z nowelizacją przepisów hodowcy zwierząt futerkowych muszą wygasić działalność do końca 2033 roku. Ci, którzy zrobią to do 2031 roku, będą mogli uzyskać odszkodowanie. 

    Rajmund Gąsiorek z Czerniejewa, który jest jednym z największych krajowych potentatów w hodowli zwierząt futerkowych powiedział Radiu Poznań, że ta ustawa skazuje hodowców na bankructwo, a to jeden z najlepszych kierunków dla hodowców. Chociaż hodowli już prawie nie ma, bo coraz więcej osób wybiera sztuczne futra.

    Chociaż jeszcze pięć lat temu ten sam hodowca mówił nam, że zatrudnia około 500 pracowników w powiatach gnieźnieńskim i wrzesińskim.

    Samego ZUS-u dla pracowników płacę miesięcznie ok. 900 tys. zł

    - mówił wtedy Gąsiorek.

    Z decyzji Sejmu cieszą się mieszkańcy Sroczyna koło Kiszkowa, którzy dobrze pamiętają, jak w ich wsi hodowla norek działała pełną parą.

    Było dużo much i dużo smrodu, nie szło normalnie wyjść na dwór. Codziennie zmienialiśmy 50 lepów pełnych czubatych much

    - przyznają mieszkańcy.

    Hodowcy i mieszkańcy muszą jeszcze poczekać na ostateczny kształt ustawy, która trafi do Senatu i musi być podpisana przez prezydenta.

    KONIN, KOŁO, TUREK, SŁUPCA

    Według danych Powiatowych Lekarzy Weterynarii pracujących na terenie Wielkopolski Wschodniej, w powiecie konińskim znajduje się jedna niewielka działająca hodowla szynszyli. Taka hodowla znajduje się również w powiecie kolskim. Z kolei w rejonie tureckim i słupeckim nie działają żadne hodowle zwierząt na futra. Skala takiej działalności w Wielkopolsce Wschodniej jest więc niewielka.

    Jaki stosunek do takich hodowli mają mieszkańcy Konina?

    - Jestem absolutną przeciwniczką tego, żeby zwierzęta były ubijane i chowane na futra. Niemoralne według mnie. To jest zabijanie żywego organizmu

    - Zwierzę to zwierzę, a człowiek to człowiek. Trudno. Oczywiście nie jestem za znęcaniem się, ale jak jest zwierzę na coś przeznaczone, to nie powinien nikt nikomu przeszkadzać, co chce ktoś zrobić ze swoim zwierzakiem

    - twierdzą mieszkańcy.

    OSTRÓW WIELKOPOLSKI

    Kiedyś było ponad 30 ferm - dziś zostały zaledwie trzy. W powiecie ostrowskim ostatnie fermy zwierząt futerkowych kończą działalność. Niektórzy przedsiębiorcy na południu Wielkopolski jeszcze przed uchwaleniem przez Sejm ustawy już wycofali się z biznesu. 

    - Powodem były i protesty społeczne i niepewna przyszłość - mówi Powiatowy Lekarz Weterynarii w Ostrowie Wielkopolskim Dariusz Hyhs.

    To jest już zanikowa produkcja, kiedyś tych ferm z lisami i norkami było ponad 30. Teraz zostały chyba trzy. Jedna - dość duża ferma w Masanowie, która będzie prawdopodobnie też w tym okresie się likwidowała, bo jak jest ustawa, to będzie musiała zakończyć działalność i druga mała ferma z kilkoma lisami

    - wymienia lekarz.

    W ostatnich latach ujawniono przypadki znęcania się nad zwierzętami futerkowymi. Wyroki usłyszeli m.in. pracownicy fermy w Masanowie oraz fermy lisów pod Krotoszynem. Oskarżeni odpowiadali m.in. za znęcanie się i zabicie zwierząt ze szczególnym okrucieństwem.

    PIŁA

    Na terenie powiatu pilskiego znajduje się jedna hodowla zwierząt futerkowych. Jest w niej ok. 7 tysięcy norek. W przeszłości tego typu ferm było więcej, ale stopniowo były likwidowane.

    Według powiatowego lekarza weterynarii w Pile Roberta Gotkowskiego przyczyną spadku ich liczby jest nieopłacalność takiej hodowli, zmiany społeczne i negatywny odbiór ferm, które hodują zwierzęta wyłącznie na cele futrzarskie.

    To jest dość okrutna hodowla i w związku z powyższym myślę, że i ta pewnie zakończy swoje funkcjonowanie. Ostatnio rozmawiałem z właścicielem tej fermy. Widać, że chyba rzeczywiście zakończy tę hodowlę. Jeżeli będzie to jeszcze w jakiś sposób wsparte przez państwo, zgodnie z tą ustawą, która mam nadzieję, że wejdzie i prezydent ją podpisze, to prawdopodobnie zakończy hodowlę w naszym powiecie

    – dodaje Robert Gotkowski.

    Opinie mieszkańców Piły na temat zakazu hodowli zwierząt na futra są różne.

    - Nie powinno tego być. Zwierzęta też czują i nie powinno się ich hodować tylko dla skóry.

    - Chiny, Dania - oni wskoczą na to miejsce, po prostu konkurencję się wykasza samemu sobie.

    - W ten sposób się ucina polską gospodarkę.

    - Cieszę się, że wreszcie wprowadzili ten zakaz, ponieważ jestem od 10 lat weganinem i walczę także w imieniu zwierząt, żeby ich nie zjadano oraz nie zabijano dla futer.

    - Tylko zakaz. Nie ma futer, są sztuczne, a takie zwierzaczki niech sobie chodzą.

    - Musimy zdawać sobie sprawę z tego, jak ważną dziedziną mimo wszystko w naszej gospodarce jest działalność polegająca na hodowli zwierząt na futra. Ja oczywiście jak najbardziej byłabym za tym, żeby zabronić hodowcom hodowania zwierząt na futra, ale powinno się również nie importować futer

    - mówili mieszkańcy.

    WRZEŚNIA

    Materiałem wyjściowym dla każdego, kto poszukuje ferm zwierząt futerkowych, jest mapa dostępna na stronie mapa.antyfutro.pl. Opracowanie to obejmuje zarówno fermy aktywne, jak i nieaktywne. Znajdują się tam adresy, zdjęcia, mapy oraz współrzędne geograficzne.

    Z mapy wynika, że na wspomnianym środkowym pasie - od Wrześni po Międzychód - działa około piętnastu aktywnych ferm. W praktyce jednak dane te wydają się nieaktualne.

    Nasz reporter Grzegorz Ługawiak sprawdził wszystkie wskazane lokalizacje. Pierwszym etapem weryfikacji były mapy satelitarne, dzięki którym szybko udało się wykluczyć niektóre, całkowicie opuszczone miejsca, jak choćby Kąkolewo.

    W kilku obiektach można było jedynie domyślać się jakiejkolwiek aktywności. Choć w niektórych przypadkach widniał numer telefonu, nikt nie odbierał.

    W jednym miejscu udało się dodzwonić - okazało się jednak, że zamiast hodowli zwierząt futerkowych działa tam stajnia z końmi.

    W internecie można też znaleźć krytyczne opinie o fermie w Szymankowie, jednak ostatni komentarz pochodzi sprzed trzech lat, a w rejestrze gospodarczym widnieje informacja o jej wykreśleniu.

    Na tej podstawie nasz reporter ocenia, że hodowcy z centralnej części Wielkopolski przygotowali się już na wprowadzenie zakazu prowadzenia ferm futerkowych.