Praktyka tylko w... teorii
Po tym, jak z nieznanych jeszcze przyczyn w pojemniku na substancje odpadowe po analizie laboratoryjnej doszło do reakcji, wskutek której pojemnik się rozszczelnił - dwie kobiety zostały poparzone, na szczęście niegroźnie. W pracy dziś ich nie ma.
Pracują za to normalnie wszyscy pozostali laboranci. Nie mogą tylko wchodzić do feralnego pomieszczenia: nie z powodu uszkodzeń czy jakiegoś wiszącego w powietrzu niebezpieczeństwa, ale z powodu wciąż prowadzonych tam działań. Miejsce bada m.in. policja. W Klęce była też Państwowa Inspekcja Pracy. Jej rzecznik w Poznaniu tłumaczy, że ważne jest teraz ustalenie, dlaczego doszło do wypadku i co zrobić, aby to się nigdy nie powtórzyło.