46-letni Polak udający się do Bangkoku przekazał podczas nadawania bagażu, że w jego walizce jest bomba. Dyżurni pirotechnicy przeprowadzili kontrolę, ale bagaż okazał się bezpieczny.
Mężczyzna został ukarany mandatem, ale miał szczęście, ponieważ kapitan samolotu zmierzającego do Tajlandii pozwolił mu wejść na pokład. Przeważnie takie żarty zazwyczaj kończą się odmową.
Drugi incydent dotyczył pozostawionego bagażu. Funkcjonariusze Straży Granicznej musieli zbadać porzucony plecak. Torba okazała się bezpieczna, ale ponieważ nikt się po nią nie zgłosił, trafiła do biura rzeczy znalezionych.