Sportowa Arena z prezesem Lecha Poznań
Szef MSWiA powiedział rano na antenie TVP Info, że napastnicy mieli na głowie kominiarki i prawdopodobnie wywodzą się ze środowisk anarchistycznych. Wczoraj po manifestacji przeciwników zaostrzenia przepisów aborcyjnych na placu Adama Mickiewicza grupa osób przeszła w kierunku ulicy Święty Marcin, gdzie mieści się biuro PiS. Tam napastnicy obrzucili budynek i policjantów kamieniami.
Zatrzymano trzy osoby - kobietę i dwóch mężczyzn. Rannych zostało pięciu funkcjonariuszy.
Jak powiedział nam dziś rano rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak policja czeka na opinie medyczne, które pozwolą we właściwy sposób sformułować zarzuty. Potem zatrzymane osoby zostaną przesłuchane i zwolnione. Andrzej Borowiak powiedział, że jeden z policjantów ma poranioną twarz, co wymagało interwencji chirurgicznej, drugi miał poparzony kark, pozostali odnieśli drobniejsze obrażenia. Wszyscy po udzieleniu pomocy medycznej zostali wypisani ze szpitala.
Troje zatrzymanych po wczorajszym Czarnym Proteście to najprawdopodobniej osoby związane z poznańskimi anarchistami - powiedziała nam uczestniczka wczorajszych wydarzeń, Agnieszka Mróz. Dodaje, że wszystkie te osoby brały udział w manifestacji przed siedzibą PiS-u, i nie wróciły na noc do domu. Jak dodaje, to nie anarchiści rozpoczęli awanturę, w której poszkodowanych zostało pięciu rannych policjantów. - Wśród zatrzymanych jest jedna dziewczyna drobnej budowy ciała. To nie ze strony protestujących pojawiła się przemoc, to była przemoc policji - powiedziała nam.
Innego zdania jest rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. - Część zgromadzonych na Placu Mickiewicza przeszła na ulicę Święty Marcin w rejon ulicy Ratajczaka. Z tego tłumu poleciały odpalone race i kamienie. Pięciu policjantów zostało rannych - powiedział.
Jacek Butlewski/szym