Wigilia oraz święta Bożego Narodzenia w 2025 roku w wielu miejscach Polski upłynęły pod znakiem mroźnej aury. W Poznaniu minimalna temperatura wyniosła odpowiednio w Wigilię -8 stopni Celsjusza, zaś w Boże Narodzenie -10 stopni. W innych częściach Polski było jeszcze zimniej - np. w Białowieży na Podlasiu termometry zanotowały -13 stopni. Rok 2026 również zaczął się mroźnym styczniem z minimalnymi temperaturami rzędu -16 stopni Celsjusza (Bardo, woj. dolnośląskie) czy -17 stopni (Hajnówka, woj. podlaskie).
Trwające mrozy skłoniły niektórych internautów do zadawania pytań w stylu: "Skoro jest tak zimno, to czy globalne ocieplenie jest prawdą?". Jeden z przykładów znajduje się poniżej. To post użytkownika Facebooka z profilu Krzysztof "Ator" Woźniak.
Na zdjęciu widać mężczyznę, który stoi w kurtce, a dookoła jest dużo śniegu. Zdjęcie opatrzone jest podpisem "Obecna Wigilia była najzimniejsza od 23 lat. Oczywiście wszystko przez globalne ocieplenie!". Autor ironiczne sugeruje, że skoro jest sporo śniegu i jest mróz, to globalne ocieplenie nie jest prawdą.
Spróbujmy rozłożyć ten wpis na czynniki pierwsze. Czy wszystko to nieprawda?
Autor częściowo ma rację. Rzeczywiście, jak podaje portal Obserwator IMGW, miano najchłodniejszej zimy w XXI wieku przypadło zimie 2002/2003, czyli 23 lata temu. Wtedy średnia temperatura powietrza dla Warszawy wyniosła niecałe -5 stopni. Warto zaznaczyć, że np. dla Gdańska najchłodniejszą zimą była ta z lat 2010/2011 ze średnią temperaturą ok. -2,5 stopnia Celsjusza. To jednak nie oznacza, że globalne ocieplenie nie istnieje.
Z czego wynikały mrozy, które pojawiły się w Polsce w ostatnim okresie świątecznym? O to zapytaliśmy prof. Bogdana Chojnickiego z Katedry Bioklimatologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Na Wigilię wtargnęło do nas chłodne powietrze, powodując niskie temperatury. Nie były to rekordowe chłody, a samemu chłodowi nie należy się dziwić. Masy zimnego powietrza praktycznie zawsze zalegają na północy i co jakiś czas napływają do Polski. Nie należy się spodziewać, że zimy nie zostały usunięte z naszego kalendarza, ale wraz z globalnym ociepleniem zdarzają się po prostu coraz rzadziej. Ostatnio tak zimno było 23 lata temu i to powinno dawać do myślenia. W latach 80-tych takiego podmuchu z północy nikt by nie zauważył, bo takie temperatury po prostu były w grudniu standardem
- tłumaczy prof. Chojnicki.
Czy zatem nie ma czego się obawiać, bo czekają nas same mroźne zimy i globalne ocieplenie nie wpłynie na zimowe temperatury?
Wigilia w Polsce była dość chłodna, ale nie zanotowaliśmy rekordowo niskich temperatur. Dodatkowo, kolejne dni były już tylko cieplejsze. Powiało z północy, co w naszych warunkach geograficznych zdarzało się kiedyś częściej i wraz ze wzrostem globalnej temperatury takie sytuacje po prostu będą coraz rzadsze. Zmiana klimatu działa tak, że jeden chłodniejszy okres nie przekreśla globalnej zmiany klimatu. Można to porównać do sytuacji, w której znajdujemy w sklepie określony towar w niskiej cenie i na podstawie tego zakupu wyciągamy wniosek, że jesteśmy u progu deflacji
- wyjaśnia klimatolog.
Klimat to w zasadzie to pogoda, jaką pamiętamy z przeszłości. Na bazie tej pamięci, spoglądając za okno spodziewamy się określonej pogody. Wiele ciepłych grudniów, których doświadczyliśmy w ostatnich latach przyzwyczaiło nas do tego, że grudzień jest deszczowy i bezśnieżny, więc śnieg za oknem nas zaskakuje. Dla starszych osób jest to widok normalny, a dla młodszych ludzi już nie. Innymi słowy, już widać, jak zmienił nam się klimat, a będzie jeszcze cieplej
- ocenia prof. Bogdan Chojnicki.
Jak zatem możemy podsumować, jedna mroźna zima nie oznacza, że globalnego ocieplenia nie ma lub, że jest w odwrocie. Podczas gdy w Polsce notujemy ujemne temperatury, w innych częściach globu jest znacznie cieplej, a dopiero średnia temperatura z całej powierzchni Ziemi daje nam ogląd na to, czy planeta się ociepla, czy nie. Ważne, żeby zauważyć różnicę między pogodą a klimatem.
Pogoda to aktualny stan atmosfery w danym miejscu o określonym czasie. Może to być właśnie ostatnia mroźna Wigilia w Polsce. Klimat to ustalony na podstawie wieloletnich obserwacji, charakterystyczny dla danego regionu ogół zjawisk pogodowych. To jest np. zima w Polsce, która według wieloletnich obserwacji meteorologicznych w dłuższym okresie występuje z widocznie wyższymi temperaturami.
Jest i co może być dla nas szczególnie niepokojące, najszybciej zachodzi w pobliżu naszej, polskiej szerokości geograficznej. Jak możemy znaleźć w książce "Klimatyczne ABC. Interdyscyplinarne podstawy współczesnej wiedzy o zmianie klimatu" (red. M. Budziszewska, A. Kardaś, Z. Bohdanowicz, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, 2023):
Najszybszy wzrost temperatury obserwujemy w pobliżu bieguna północnego. Jest to związane z (...) sprzężeniem między temperaturą wody, zasięgiem lodu morskiego i ilością pochłanianego przez powierzchnię Ziemi promieniowania słonecznego. Średnio lądy ogrzewają się szybciej niż oceany, a półkula północna (na której powierzchnia lądów jest większa) szybciej niż południowa.
Wzrost średniej temperatury obserwujemy również w Polsce. W latach 1951-2000 średni trend wynosił ok. 0,29 stopnia Celsjusza/10 lat (IMGW, 2021), był więc około dwukrotnie wyższy niż trend globalny. To efekt naszego położenia geograficznego - na półkuli północnej, bliżej szybko ocieplającej się Arktyki niż równika. Wzrost średnich temperatur obserwujemy zwłaszcza w miesiącach wiosennych (marzec-maj) i zimowych (grudzień-luty) (IMGW, 2017a, 2017b, 2017c, 2017d).
Anomalie temperatury dla Polski z biegiem lat zobaczymy również na poniższym wykresie.
Wykres średniej anomalii rocznej temperatury powietrza dla obszaru współczesnej Polski od roku 1800 do 2025 (https://naukaoklimacie.pl/wykres-na-dzis/anomalia-temperatury-rocznej-polski-1800-2025)
Źródła: