"Najlepszym , doraźnym wyjściem byłaby tymczasowa adopcja w prywatnych domach, gdzie będą mieć lepsze warunki" - powiedziała Radiu Poznań opiekunka zwierząt Ewelina Kwiatkowska.
Radzimy sobie z mrozem kiepsko, bo wciąż trwa budowa nowego schroniska i nie mamy ogrzewanych pomieszczeń, "dzieciaki" marzną w tych budach, oczywiście robimy wszystko, aby zabezpieczyć ich przed tym zimnem. W kojcach mają wymienianą słomę kilka razy w tygodniu, te które mogą, są ubierane w kubraczki. Jednak jest ciężko. Liczymy na to, że ludzie nie zawiodą i otworzą serca dla naszych podopiecznych i wezmą ich do domu
- mówi Ewelina Kwiatkowska.
W tymczasowej adopcji psy powinny być do czasu znalezienia stałego domu. Schronisko przyjmuje też karmę i stare koce, które pozwolą ocieplić kojce i budy.