Najlepszy prezent na Dzień Matki? Ceramika Bolesławiecka ze Strefy Bolesławiec
Na facebookowym profilu "Spotted Śrem" ktoś ogłosił, że w starej części Psarskiego doszło do trzech włamań do domów, a przestępcy mieli używać "gazu usypiającego". Choć brzmi to jak scenariusz thrillera klasy B, to wystarczyło, by informacja ruszyła w miasto szybciej niż radiowóz na sygnale.
"Niestety", rzeczywistość okazuje się znacznie mniej filmowa. Rzecznik komendy powiatowej policji w Śremie, młodszy aspirant Dawid Kostrzewa potwierdza: owszem, były trzy włamania, tyle że nie do lokali mieszkalnych, a pomieszczeń gospodarczych. I bez żadnych chemicznych środków.
Problem w tym, że zanim pojawiło się sprostowanie, plotka zdążyła zrobić swoje. Strach rozlał się po okolicy, a Internet - jak to Internet - już dopisuje kolejne "potwierdzone przypadki". Można się uśmiechnąć z politowaniem gdyby nie to, że taka "twórczość" ma realne, złe skutki. Po pierwsze, podkopuje zaufanie. Bo jeśli co chwila słyszymy o rzekomych zagrożeniach, zaczynamy wierzyć bardziej w posty z Internetu niż w komunikaty służb. Po drugie, generuje niepotrzebną panikę, która nie zwiększa bezpieczeństwa, tylko je pozoruje. Człowiek przestraszony działa chaotycznie, a nie rozsądnie. Po trzecie, odciąga uwagę od prawdziwych problemów i zagrożeń, które zamiast być rozwiązywane, giną w szumie informacyjnym.
W związku z tym policja apeluje o nierozsiewanie plotek. To nie jest cenzura ani zamach na wolność słowa, tylko próba utrzymania porządku informacyjnego w świecie, w którym każdy może być nadawcą. Bo słowo, nawet to napisane bezmyślnie na telefonie, ma konsekwencje. Internet nie jest już niewinną tablicą ogłoszeń. To przestrzeń, w której jedno zdanie potrafi uruchomić lawinę. A lawiny, jak wiadomo, rzadko zatrzymują się tam, gdzie ktoś planował.